Zostałam nominowana do LBA x2 od Olaa Naxistas z bloga Opowiadania Te Amo Naxi Dziękuję !!!
Pytania do mnie :
1. Ile masz lat?
W maju 14
2. Jaką parę z Violetty lubisz najbardziej?
Naxi <3
3. Masz najlepszą przyjaciółkę? Jeżeli tak to jak ma na imię?
Mam 4 przyjaciółki ale jedna najlepsza to chyba Wiktoria albo Zuzia nie potrafię wybrać
4. Masz zwierzę? Jeśli tak to jakie?
Mam psa , świnkę morską i kotka
5. Masz ulubiony kolor? Jaki?
Fioletowy
6. Naxi vs Caxi?
Oczywiście , że Naxi
7. Jedziesz na Violetta Live? Jeżeli tak to Łódź, Kraków czy Warszawa?
Niestety nie :(
8. W jakim województwie mieszkasz?
Wielkopolskim
9. Wolałabyś mieszkać w mieście czy na wsi?
Miasto
10. Lubisz mojego bloga? (jeżeli czytasz)
Oczywiście , że tak chociaż nie zawsze komentuję
11. Masz GG? Podasz nr.?
Nie mam :(
Ja nominuję :
1.http://violetta-i-leon-milosc-w-firmie.blogspot.com/
2.http://opowiadaniateamonaxi.blogspot.com
3.http://violka-naxi.blogspot.com/
Pytania do was :
1.Jak masz na imię ?
2.Ile masz lat ?
3.Co najbardziej podoba ci się w (całym) 3 sezonie Violetty? Dlaczego ?
4.Ulubiona para z Violetty ? Dlaczego?
5.Ulubiona piosenka z Violetty i poza Violettą ?
6.Czego nauczyłaś się oglądając Violette?
7.W którym sezonie Alba i Tini najbardziej ci się podobały ? Dlaczego?
8.Jakie masz hobby?
9.Co byś w sobie zmieniła?
10.Który sezon był dla ciebie najciekawszy i najlepszy ? Dlaczego?
Drugie LBA od Olaa Naxistas z bloga
www.opowiadaniateamonaxi.blogspot.com Dziękuję !!!
Pytania do mnie :
1. Jak masz na imię?
Ewa (przejęłam bloga po kuzynce Edzi)
2. Do której klasy chodzisz?
1 GIM.
3. Jaka jest twoja ulubiona piosenka?
Hmmm Jeżeli z Violetty to Es mi pasion
A jeżeli nie to Chada x RX ft. Bezczel, ZBUKU - Manewry miłosne
4. Jorge vs Ruggero?
Kolejny dylemat ale chyba Jorge
5. Lato czy zima? Dlaczego?
Lato bo są wakacje , jest ciepło , wolne od szkoły i mamy więcej czasu dla znajomych
6. Masz rodzeństwo?
Niestety tak
7. Czytasz mojego bloga?
Oczywiście
8. Spodnie czy spódniczki/sukienki?
Spodnie
9. Który sezon Violetty podoba ci się najbardziej?
Chyba 3
10. W którym sezonie Tini najbardziej ci się podobała?
O kurde z wyglądu to w 3 ale z charakteru to 2
11. Masz GG? Podasz nr.?
Nie mam GG ale jak będę miała to ci podam :)
Ja nominuję :
1.http://naxi-leoncesca-dielara-lenarico.blogspot.com/.
2.http://violetta-naxi-mojawersja.blogspot.com/
3.http://leonetta-love-forever.blogspot.com/
Pytania do was:
1.Najlepszy film jaki obejrzałaś ? Dlaczego?
2.W jakim wojewłództwie mieszkasz ?
3.Co najmniej ci się podoba w (całym) 3 sezonie Violetty ?
4.Do której klasy chodzisz?
5.Ulubiony bohater i bohaterka z Violetty ? Dlaczego?
6.Jakiej muzyki słuchasz?
7.Masz najlepszą przyjaciółkę / przyjaciela ? Jak ma na imię i za co ją lubisz?
8.Do kogo jesteś najbardziej podobna z Violetty według siebie? Dlaczego ?
9.Ulubiona piosenka z 2 sezonu Violetty?
10.W którym sezonie Facundo i Jorge najbardziej ci się podobali ? Dlaczego ?
wtorek, 24 marca 2015
czwartek, 19 marca 2015
OS ~Narkomania cz.1
Ona piękna dziewczyna z dobrego domu niestety z nałogiem i to bardzo ciężkim do zwyciężenia.
Narkotyki nic nie robiła tylko liczyło się dla niej ćpanie tego świństwa. Miała talent pięknie
tańczyła. Rodzice nie zauważali jej może to było powodem jej nałogu. Ciągłe delegacje i inne
rzeczy związane z pracą. Cóż wiele dziś jest takich rodzin. NMaty nigdy niczego nie brakowało
zawsze miała wszystko. Rodzice zawsze wynagradzali jej swoją nieobecność pieniędzmi, które wydawała
przeważnie na narkotyki.
On piękny, młody i czysty nienawidził narkotyków, nie miał szacunku do ludzi którzy biorą. Jak każdy chłopak
lubił imprezy. Ale nigdy nie wracał pijany czy naćpany. Ideał ! Piękny Maxi był wysokim brunetem o ciemno
brązowych oczach i to co każda dziewczyna lubi sześciopak na klacie. Był szkolnym i najlepszym
piłkarzem. Wiele razy chciał się przenieść do innych klubów, ale niestety nigdy mu się to nie udawało.
Szła do szkoły a raczej obok, rzadko bywała w szkole,
przy stadionie czekała na swoją kumpele, również początkującą
ćpunkę. Tamta przyszła ze swoim chłopakiem.
-Hej - powiedziała Naty
-Siema Siema - odpowiedziała Fran ze swoim chłopakiem Diego.
-Macie coś może ? - powiedziała Naty.
-Naty ogarni trochę te narkotyki, daj sobie spokój - powiedział Diego.
-A ty co taki święty, co?- odpyskowała
-JA po prostu się martwię Ty z Fran przesadzacie- uspokajał ją.
-Dobra dobra, OGARNIAMY - powiedziały dziewczyny.
-Idziemy do szkoły może czas byś tam zawitała coś na jeden dzień - powiedział chłopak.
-Yhy. - powiedziały dziewczyny niechętnie.
On był nowym chłopakiem w szkole, idąc korytarzem zderzył się z nią.
-O Boże przepraszam strasznie nie chciałem się potrącić - powiedział Maxi
-Spokojnie koleś wyluzuj - odpowiedziała.
Spojrzał na nią dostrzegł jaka ona jest piękna ma czarne krótkie loki związane były w kucyka a jej dość jasna karnacja i brązowe oczy idealnie pasowały do wszystkiego.
Ona również mu się przyglądała.
Po chwili się ocknęła .
-Następnym razem, uważaj trochę jak chodzisz - powiedziała oschle.
On uśmiechnął się swoim ' chamskim ' uśmiechem i odpowiedział i odszedł .
Nagle zabrzmiał dzwonek na lekcje i wszyscy się rozeszli do swoich klas. Okazało się, że Maxi i Naty są w jednej klasie.
Lekcja historii się strasznie dłużyła, no cóż w końcu to historia.
Maxi nie odrywał oczu od Naty, ale czuł że coś z nią nie tak.
Myślał sobie że jak z taką pięknością może być coś nie tak. Po prostu IDEAŁ.
Ona wcale nie czuła się nieswojo często chłopaki się jej przyglądali.
Nagle zabrzmiał dzwonek Maxi na przerwie postanowił się czegoś dowiedzieć o dziewczynie,
od kolegi z którym siedział na historii.
- Hej hej.. znasz może tą dziewczynę ? - wskazał Maxi na Naty.
- A no znam trochę, mieszka niedaleko mnie, a co podoba Ci się nie ? - odpowiedział i zapytał .
- No jest bardzo ładna i wydaje się taka sympatyczna - uśmiechną się
- Chłopie daj sobie z nią spokój mówię to tak po koleżeńsku, SERIO - odpowiedział.
- A to co z nią jest nie tak ? - spytał zaniepokojony.
- Jak powiem Ci że największa ćpunka w całej szkole uwierzysz ? - odprysną
Kiwną z nie dowierzaniem głową i podziękował i odszedł .
Myśli miał różne i różniaste. Nie wiedział co ma myśleć o tym co powiedział mu nowo poznany kolega.
Postanowił sam wybadać sprawę .
PO szkole widział jak zbliża się do miejscówki w której wszyscy palą w czasie szkoły .
Mimo że był tu pierwszy dzień trudno było nie zauważyć po co tam chodzą wszyscy chłopcy i dziewczyny .
Szłem za nią, myślałam ze mnie nie widzi, aż tu nagle .
- Aż tak Ci się podobam że mnie śledzisz - mówiła śmiejąc się
- Wcale mi się nie podobasz, tylko idę do domu - odpowiedział niepewnie.
Boże co ja robię w pola idę do domu.
- Serio a to mieszkasz pod mostem - odpowiedziała i odpaliła skręta.
Podszedł do niej zabrał jej i zniszczył go.
- Dziewczyno nawet nie zdajesz sobie jak się niszczysz - powiedział zdenerwowany
- hahaha wiesz rodziców ja mam nie musisz się o mnie martwić, a tak w ogóle wisisz mi grama - odpowiedziała i poszła.
- Jesteś tylko bogatą smarkulą która ma wszystko podstawione pod nos nawet jonty - krzykną i poszedł w swoją stronę
Cały czas nie mógł w to uwierzyć że Naty siebie tak niszczy. Nie patrzy na nic. Nie wiedział tylko czemu to robi.
Boże co za kretyn, przez niego trzy dychy poszły sie walić. Co go to obchodzi co ja robię co to moja niańka czy coś.
Zachowuje się ja mój tatusiek. Nie nie w sumie nie nawet tatusiek by się tak nie wpieni jak by mnie ze skrentem zobaczył...
Zobaczymy co będzie w szkole. Weekend mijał szybko, za szybko. Naty była zajęta ciągłym ćpaniem.
Maxi trenował, nie chciał o niej myśleć choć znał ją raptem dwa dni.
To wiedział że nie może patrzeć bezczynnie jak ona się niszczy. Postanowił
zrobić mały podstęp zbliżyć się do niej ale na odpowiedni dystans. Chciał ją z tego
gówna wyciągnąć. Nastał poniedziałek niestety. O dziwo Naty była w szkole.
Wszyscy się dziwili nawet nauczyciel, a co dopiero uczniowie.
- Hej - powiedział do niej z miłym uśmiechem na twarzy jak szła do swojej szafki.
Nie odpowiedziała przesłała tylko spojrzenie w stylu ' daj mi spokój' i poszła do szafki.
Gdy ją otworzyła wyleciała dziwna karteczka wzięła ją i przeczytała.
" SPOTKAJMY SIĘ PRZY TEJ BUDZIE PO SZKOLE . M . " - zastanawiała się kto to jest M .
Dopiero potem przypomniało jej się że to ten chłopak który powiedział jej na korytarzu HEJ !
Zadzwonił dzwonek i poszła na lekcje polskiego. Pani jak zwykle przynudzała Naty postanowiła
napisać do Maxiego.
- " PO CO MAM SIĘ Z TOBĄ SPOTKAĆ, ABYŚ ZNÓW MI ZNISZCZYŁ MOJEGO SKRĘTA "-podała do niego .
- " NIE ODPOWIEDZIAŁ PRZYJDŹ TO SIĘ DOWIESZ" - oddał jej .
Pisali ze sobą długo o różnych bzdetach. Polski minął im szybko, trudno się dziwić romans na karteczkach zawsze spoko .
I tak że pani nie zauważyła ona zawsze miała oczy dokoła głowy.
Ostatnią lekcją był w-f. Raczej każdy lubi w-f, nawet Oliwia go lubiła. Minęła ostatnia lekcja. Naty ubrała się
i poszła na spotkanie z Maxim.
Miał się tylko z nią zaprzyjaźnić ale poczuł coś do niej, że jeżeli ona też to do niego czuje i to
jest prawdziwe razem sobie z tym poradzą, własnie to chciał jej powiedzieć.
- Hej po raz drugi - powiedział uśmiechnięty chłopak .
- Hej - o dziwo odpowiedziała z dobrym humorem .
- To o czym chciałeś rozmawiać - ciągnęła dalej dziewczyna .
- Wiesz tak sobie myślałem że może poszła byś ze mną do kina jutro wieczorem. hm .. ? - zapytał
- Czy ty zapraszasz mnie na randkę, przepraszam bardzo ? - odpowiedziała z zaskoczeniem.
- Pf RANDKA ? Te dzisiejsze dziewczyny myślą że jak je zapraszamy do kina to to jest randka, pf . - wymigiwał się
- No dobra , dobra bez spiny Maxi - powiedziała
- Ooo wiesz jak mam na imię - powiedział z bananem na twarzy
- Interesujesz się mną - pokazał jej język .
- Bądź po mnie o 19 - powiedziała i odeszła .
- Dobrze będę w pół do - odpowiedział śmiejąc się .
Ona czuła że coś się z nią dzieje nie miała ochoty na ćpanie co było dziwne, ale jej koleżanka
ją namówiła. Opowiadała jej o spotkaniu z Maxim i że zaprosił ją do kina, gdy to mówiła czuła takie
motyle w brzuchu jak nigdy.
- Ej ty ty ty się w nim zakochałaś - powiedziała Fran
- Ahahahahha no co ty ? W nim taki grzeczny, dobrze wiesz że wole tych ' niegrzecznych ' - wymigiwała się .
- JA wiem swoje Ty wiesz swoje, pożyjemy zobaczymy - mówiła dalej.
-Yep. - uśmiechnęła się
Kurde miałem mieć do niej dystans czuje że ją też do mnie ciągnie, jest taka bezbronna.
Gdyby nie te narkotyki one zawsze wszystko psują, zrobię wszystko żeby ją od tego uwolnić.
Poszła do domu tam czekali na nią rodzice, przekazali jej kieszonkowe i z domu
wystrzeliła jak z armaty. Szła do znajomego ' kolegi ' po dragi.
- Hej co masz dziś dla mnie ? - powiedziała czając się .
- To co zwykle, ślicznotko - odpowiedział .
Przekazał jej woreczek, a ona dała mu pieniądze. I kierunkowała się do domu.
Oliwia nie widząc tego biernym obserwatorem był Maxi który postanowił wieczorem pobiegać po okolicy .
Nie no nie wierze, co ona wyrabia, jak ona tak może. Musze jej kazać to wyrzucić .
- Hej, Hej, Hej Naty stój - zaczął do niej biec .
Ona uciekała przed nim jak by wiedziała że on wszystko widział i jak by zależało jej na jego opinii.
W końcu ona dostała zadyszki zwolniła, to Maxi ją dogonił.
- Co ty sobie myślisz - powiedziała zdenerwowana.
- Wyrzuć to co dostałaś - powiedział stanowczo.
- Nie - odpowiedziała.
- Dziewczyno nie zdajesz sobie sprawy co ty robisz ze swoim życiem - mówił jak nakręcona lalka.
- A co tobie do tego, nikomu na mnie nie zależy, mam tylko moje skręty i woreczki z proszkiem - mówiła ze łzami w oczach .
- W tym tkwi twój problem nie potrafisz dostrzec ile osób chce tobie pomóc, że zależy niektórym na tobie, ZROZUM - mówił do niej.
- Tak niby komu, rodzice już mnie nawet nie zauważają, a ja ich tak kocham . - ciągnęła dalej.
- Mi na tobie zależy, rodzicom pewnie też - mówił .
- O tak tylko mówisz, żebym tego nie wzięła .
- Proszę cię nie rób tego, obiecaj mi że tego nie weźmiesz . - Ciągnął .
- Nie mogę Ci tego obiecać. - mówiła .
- To daj mi to ja się tego pozbędę - zaproponował.
Z wielką niechęcią Naty oddała mu napełniony woreczek. Maxi go schował do spodni. Pożegnał się z dziewczyną i zmierzał w stronę domu .
Idąc do domu szedł przez ogromny most miał zamiar wysypać to świństwo do rzeki. Przystaną patrząc na woreczek wróciły do niego
wspomnienia, on też nie radził sobie z tym. Był dokładnie taki sam jak ona nie dawał sobie pomóc, gdyby nie jego mama
pewnie dale tkwił by w tym bagnie lub by już go nie było. Wcale nie musiał iść na odwyk potrzebował odrobimy miłości.
Ona też tego potrzebuje i ją dostanie jak nie od rodziców to ode mnie. Otworzył wysypał a woreczek wrzucił do kosza.
Maxi wrócił do domu, wieczorem postanowił się wcześniej położyć zgasił światło i runa na łóżku zanim zasną, już wiedział że to jest jedyny cel
jak narazie w tym miejscu pomóc tej pięknej osobie wyjść z tego nałogu cało.
Następnego dnia była sobota, każdy uczeń mógł odsapnąć.
Wszyscy robił to inaczej. Dochodziła osiemnasta trzydzieści, wypicowany Maxi,
Wziął kurtkę i wyszedł z domu. Zmierzał w kierunku domu Naty.
Kurde on tu zaraz będzie, a ja nie mam w co się ubrać. Odwieczny problem
nastolatek, choć szafy pękają w szwach i tak nie ma w co się ubrać.
Postawiła na miętowe rurki, kolorową ale i zarazem elegancką koszule, marynarkę
i chustkę do tego założyła czarne baleriny. Wyglądała niesamowicie. Pomalowała
mocniej rzęsy i usta błyszczykiem. Włosy rozpuściła i wyprostowała.
- No dobra jestem gotowa - powiedziała do siebie.
Nie zauważyła że tata ją obserwował.
- Wyglądasz ślicznie, kochanie - powiedział przytulając córkę.
W końcu Naty poczuła jakieś bezpieczeństwo ze strony ojca.
- To gdzie się taka odstrojona wybierasz - zapytał tata z uśmiechem.
- Idę do kina z takim Maxim - powiedziała z błyskiem w oczach, takim jakie ma małe dziecko kiedy dostanie batonika.
- No to miłej zabawy skarbie - powiedział i ucałował ją w czoło.
Wychodziła na plac swojego domu zobaczyła że przy bramie stoi Maxi.
Wyglądał fantastycznie, jak jakiś facet z romantycznej komedii.
- Pięknie wyglądasz - powiedział do niej Maxi i wyciągną dla niej kwiaty .
- Ty też się nieźle odstawiłeś, dziękuje za kwiaty są śliczne - powiedziała.
Podarował jej czerwone róże, jak by czytał jej w myślach kochała te kwiaty i ten kolor.
- To idziemy - powiedział łapiąc ją za rękę i ciągnąc za sobą .
- No idziemy, idziemy - powiedziała uśmiechnięta.
Było jej jakoś tak przyjemnie ,taki przystojniak z kwiatami pod jej domem,
rozmowa z tatą krótka ale była, czuła się potrzebna tacie jak i jemu .
Dziś była absolutnie czysta i było jej z tym dobrze.
- Na co chciałabyś iść, hmm ? - zapytał.
- Chodźmy na 'Nieulotne' , proszę - błagała .
- Dobrze - zgodził się i puścił jej oczko.
Pisnęła ze szczęścia. Uwielbiała tego typu filmy, najczęściej oglądała
dramaty, kochała je.
Kiedy doszli do kina Maxi poszedł po bilety i zakupił je.
- Mamy jeszcze 20 minut - co robimy czekamy czy idziemy na galerie ? - powiedziała.
- Lubisz popcorn ? - zapytał.
- Pewnie - powiedziała .
- To czekaj tu, ja pójdę i kupie - powiedział, zatrzymując ją.
- A może to ja coś kupie, Ty kupiłeś bilety i kwiaty teraz moja kolej - mówiła z wyrzutem .
- To ja zaprosiłem Cie na randkę, czy Ty mnie ?, hmm ? - powiedział z uśmiechem .
Poczuła motylki w brzuchu, pojawił się znów błysk w oku, i uśmiech którego nigdy
nikt na jej twarzy nie widział.
- Aha, więc jednak przyznajesz, że to randka ? - powiedziała z znakiem zapytania śmiejącym się .
- Oj tam nie łap mnie za słówka - kupił popcorn i weszli na sale kinową.
Mieli miejsca na samej górze tak zwane ' kanapy ' zajęli wyznaczone miejsca i się rozsiedli.
Film Naty się bardzo podobał, Maxi troszkę się nudził, lecz bardzo dobrze się maskował.
Kiedy film się skończył Maxi z Naty wyszli z galerii.
- Wiesz Maxi to była najlepsza RANDKA w moim życiu - powiedziała i uśmiechnęła się.
- Dziękuje, moja w sumie też - powiedział, i znów puścił jej oczko.
Kierunkowali się do domu, Maxi odprowadził dziewczynę do domu.
- Jeszcze raz dziękuje za spotkanie - powiedział i dał jej buziaka w policzek.
Niedziela mijała szybko, cały czas pisali ze sobą na fb, gg
lub gadali na skype. Zachowywali się jak para, która nie może bez siebie
żyć. A przecież oni nawet ze sobą nie byli. Co było dziwne, Naty wzdychała do niego,
a Maxi wzdychał do niej. To było piękne, ktoś może pomyśleć sobie że nawet jak z bajki,
wręcz nierealne. Oni oboje, choć nie dopuszczali do siebie myśli że mogą być razem,
to każdy myślał swoje. Naty spędziła niedzielny wieczór z rodzicami, cieszyła się, że
zaczynają się do siebie znów zbliżać, jak wtedy kiedy ona była mała dziewczynką.
To już był drugi dzień kiedy ona była absolutnie czysta, było jej z tym dobrze.
Fran chciała ją namówić na malutką działkę, ale ta z wahaniem odmówiła.
Nadszedł poniedziałek, Naty chciała wyglądać jak najlepiej.
- W CO JA MAM SIĘ UBRAĆ - mówiła .
Postawiła na sportowo zwykłe jasne rurki, duża luźna bluza i trampki. Do tego związała
włosy i pomalowała rzęsy. Zarzuciła torbę na ramie i poszła do szkoły. Nie spodziewała się
tego co zobaczyła, przed jej domem stał Maxi.
- Heej, co ty tu robisz, byliśmy umówieni ? - mówiła z uśmiechem .
- Hej, nie nie byliśmy, postanowiłem zrobić Ci niespodziankę - mówił .
Nie znosiła niespodzianek, ale ta jej się bardzo spodobała poranny widok, człowieka
z którym czuła się całkowicie sobą.
- To idziemy do szkoły ? - zapytała .
- Nie chce mi się ale trzeba, sprawdzian z matmy. - powiedział i ruszyli.
Szli około piętnastu minut. Była zachwycona na dworze było słonecznie, w końcu przyszła wiosna,
pomyślała.Złapał ja po jakimś czasie za rękę, szli tak aż do samej szkoły, do szkoły też tak weszli,
uczniowie patrzyli się na nich jak na parę młodą na ślubie kiedy zmierzają do ołtarza.
Oni posłali sobie tylko słodkie uśmieszki, przebrali się i poszli do klasy. Usiedli razem .
- Ale oni się na nas gapili - powiedziała dziewczyna.
- No wiesz, może to dla nich nowość, że masz chłopaka - powiedział i puścił jej oczko.
Dziewczyna zamierzała coś powiedzieć, ale zwątpiła. Pojawiły się rumieńce na jej twarzy,
a swój wzrok wlepiła w książkę. Czy to oznacza, że jesteśmy razem, myślała. Po chwili
odpowiedziała mu.
- Tak- powiedziała .
- Ale co tak ? - mówił uśmiechnięty.
- To że mam chłopaka - powiedziała, uśmiechnęła się.
On też był szczęśliwy, nie wiedział że to tak się potoczy, ale cieszył się tokiem sprawy.
Poniedziałek miną bardzo szybko, we wtorek Maxi miał trening.
Naty przyszła sobie na niego popatrzeć, miała na co.
Jednak długo nie popatrzyła, nagle na hale gdzie dziewczyna siedziała
weszła jej przyjaciółka, mimo tego że to ćpunka, to była ona najlepszą
przyjaciółka jaka mogła się przytrafić.
- Hej - powiedziała przyjaciółka.
- Hej - odpowiedziała z uśmiechem Naty.
- Mam prośbę pójdziesz ze mną po towar- ciągnęła- nie chce iść sama - wydukała z siebie.
- Patrz ja już nie biorę 3 dzień może jest to mało ale, jak na kogoś kto brał prawie
codziennie to dużo, daj sobie spokój - mówiła szeptem ale krzyczącym .
- Ale ja tak nie potrafię, tobie się jakoś wszystko teraz ułożyło, masz wspaniałego chłopaka,
z rodzicami już więcej rozmawiasz - mówiła ze łzami w oczach.
- Masz mnie masz Diego, on Cię naprawdę kocha, zrozum to wreszcie - mówiła .
Fran traktowała Diego jak zabawkę, był tylko po to by mieć z kim zapalić czy wciągnąć.
Zawsze mnie to irytowało. Odmówiła przyjaciółce, prosiłam jej żeby nie brała, pewnie mnie nie posłucha.
Ten jej diler jest strasznie niebezpieczny. Do końca treningu się strasznie martwiłam,
coś we mnie siedziało, coś mi podpowiadało że jest nie tak. Po skończonym treningu Maxi odprowadził
mnie do domu, milczałam przez całą drogę .
- Co jest z tobą, tak cicha jesteś, wszystko w porządku? - zapytał ze zmartwieniem.
- Rozmawiałam z Fran, czuje że coś z nią nie tak. -powiedziała smutno.
Zamilkli oboje, nagle w bardzo szybkim tępię przejechał samochód, oni szli dalej. Przykuło
ich uwagę to że samochód się zatrzymał i cofał w ich kierunku.
- Wiesz już ? - w samochodzie siedział Diego z bratem .
- Ale o czym mam wiedzieć - nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Fran jest w szpitalu, jest w bardzo ciężkim stanie. - powiedział i pojechał.
Miała do niego tyle pytań, nie wiedziała czemu, gdzie jak. Podejrzewała, że przedawkowała.
- Idziemy, do Fran, chodź - pociągnęła go za sobą.
Nie protestował, wiedział że w takiej sytuacji musi być blisko niej, szli niemal biegiem.
Wsiedli na najbliższym przystanku do busa i pojechali. Po piętnastu minutach byli już w szpitalu.
Zapytali w recepcji o Fran, wskazali drogę i pobiegli, znaleźli ją na drugim piętrze w sali
89.
- Boże Fran co z Tobą - mówiła dziewczyna, niestety jak do rośliny.
Nikogo przy niej nie było, rodzice wcale się nią nie interesowali mieli ją ' gdzieś '.
Nagle wszedł lekarz.
- Z rodziny państwo są ? - zapytał.
- Nie, nie jestem jej najlepszą przyjaciółką, jej rodzice nie przyjdą - mówiła.
- Panie doktorze co z nią ? - dziewczyna zapytała z świeczkami w oczach .
- Przedawkowała gdyby, nie przechodni mogła by umrzeć, ale czemu ona nie kontaktuje.
Jest w śpiączce, narazie nie wiemy kiedy może się wybudzić może to być za kilka godzin,
dni, miesięcy, a nawet lat. Ale w tym przypadku to raczej będą dni. Tylko nie wiemy co
potem.
- Ale co oznacza ' nie wiemy co będzie potem ' ? - zapytała, już łzy po policzkach jej
spływały,Maxi tylko stał oszołomiony i przytulał Naty. Myślał, że ją też mogło to spotkać.
- To znaczy, że jak się obudzi to nie wiadomo czy przeżyje, przedawkowanie było zbyt silne. - powiedział.
Dziewczyna się kompletnie rozpłakała. to była jej przyjaciółka, znały się od dziecka. Miała ją teraz
tak po prostu stracić ? Tak nie może być zrobię wszystko by przeżyła. Nie dam jej tak łatwo, nie dam.
Powtórzyła to kilka razy z zaciśniętymi pięściami.
Spędziłam w szpitalu całą noc, czekała aż Paula da jakiś znak,
że się wybudza niestety, nic. Wszyscy mi mówili, że ona ma dobrą
opiekę i spokojnie mogę iść do domu. Ale ja byłam uparta, nie chciałam
zostawić jej samej, cieszyłam się, że zostałam z nią. Tak to cały czas
bym się martwiła, nic bym nie wiedziała, a ja lubię wiedzieć na czym
stoję. Mimo że rzeczywiście, miał tu wspaniałą opiekę medyczną, ciągle
ktoś zaglądał do niej, to chciałam żeby miała jeszcze lepszą.
Naty nie była najbiedniejsza, nigdy niczego jej i jej rodzicą nie
brakowało, u Fran było przeciwnie, ledwo wiązali koniec z końcem.
Jak kupowały prochy zawsze płaciła Naty, bo Fran nigdy nie miała.
Pomyślała że może coś jej rodzice by zrobili. Pomogli jej finansowo,
zapłacili za jeszcze lepszą opiekę, postanowiła że z nimi porozmawia.
Teraz gdy miała z nimi lepszy kontakt, to może jej się uda. Chodź
nigdy Naty rodzice nie przepadali za Fran, ale może w takiej sytuacji
zmienią zdanie na jej temat. Postanowiła, że wpadnie do domu tylko na
chwilkę, ogarnie się i porozmawia z rodzicami.
Dziś nie poszła do szkoły chciała być przy Fran. Weszła do domu,
miała szczęście zastała obojga rodziców w domu. Rzadkość pomyślała.
- Poczekajcie tu na mnie, ogarnę się i muszę z wami porozmawiać - mówiła.
- Dobra, idź idź poczekamy - powiedzieli jak by chórem.
Naty poszła, wzięła szybki prysznic, wysuszyła włosy.
Zrobiła sobie luźnego warkocza i podążyła do garderoby.
Założyła czarne rurki i dużą bluzę z kapturem Maxiego.
Zeszła na dół.
- To o czym chciałaś porozmawiać? - zapytała mama, kiedy ta szykowała
sobie śniadanie.
- No bo wiecie, że Fran jest w szpitalu, ja wiem ma wspaniałą opiekę,
ale może pomożemy jej jakoś finansowo czy jak. - ciągnęła niepewnie.
- Naty wiesz że my za nią nie przepadamy ? - powiedziała mama.
- Ale to jest moja przyjaciółka, zrozumcie, TATO - prosiła.
Ojciec spojrzał na żonę, i kiwną do niej twierdząco głową.
- Dobrze, ale nie damy pieniędzy jej ani jej rodzinie, sami
opłacimy lepsze leczenie, robimy to tylko ze względu na ciebie.
Powiedział spokojnie tata, mamie się nie podobała ta decyzja, Naty
zawsze dogadywała lepiej się z tatą niż z mamą, mama zawsze była oschła dla niej.
Tak jak by nigdy jej nie chciała, tata wręcz przeciwnie zawsze ciepły,
robił wszystko żeby nigdy mi niczego nie brakowało.
- Dziękuje wam, jesteście wspaniali - powiedziała i uściskała ich oboje.
-Dziś załatwimy wszystko -powiedział tata i pomachał córce na pożegnanie.
- Mogła byś być czasem dla niej milsza - powiedział oschle i odszedł.
Naty zadzwoniła do Maxiego i opowiedziała mu o wszystkim, była zadowolona.
Poszła do szpitala do sali 89 na drugie pięto.
- Mam Ci tyle do opowiedzenia, moi rodzice Ci pomogą, zapewnią Ci lepszą opiekę,
obudzisz się niedługo zobaczysz, i już nie weźmiesz. Będę Cię pilnować.
Mówiła do niej choć wiedziała, ze ona jej nie słyszy.
Nagle do sali wszedł Diego, postanowiłam że zostawię go samego.
Ja poszłam coś przekąsić i spotkać się z chłopakiem.
Wieczorem wróciła do domu, postanowiła, że nie będzie spędzać nocy w szpitalu.
Zrobiła sobie kolacje i czekała na rodziców, aż wrócą i opowiedzą jej o wszystkim. Czekałam na rodziców, usnęła. Rodzice wrócili o 1 w nocy, jak zwykle późno.
- O już jesteście - powiedziała zaspana. Spojrzała na zegarek i się zaśmiała.
- No już, już - rodzice również się zaśmiali.
- No i co, no i co - pytała zaciekawiona.
- No przekazaliśmy trochę pieniędzy na jej leczenie i lepsze leki, a także mają
ściągnąć specjalistę od takich przypadków. - wytłumaczył jej tata.
- Aha i Fran się obudziła - dodała mama.
- I co, wyzdrowieje, jak się czyje ? - Naty zadawała milion pytań.
- Jest w ciężkim stanie, jeżeli uda się jej z tego wyjść, to koniecznie musi iść
na odwyk, załatwiliśmy jej już, zapłaciliśmy za wszystko, tylko jest problem.. -powiedział tata.
- Jaki ? - zapytała zmartwiona.
- Ona nie chce, wmawia każdemu, że jest całkowicie zdrowa, a nie jest - powiedziała mama.
Fran zawsze była uparta, nie tylko uparta była najbardziej upartą osobą jaką, Naty znała.
- Załatwię to - powiedziała i poszła do siebie.
Wzięła prysznic i zasnuła jak małe dziecko.
obudziła się tuż przed 8, była zmęczona, chciała iść dale spać, ale miała ' misje' baaardzo
ciężką. Wstała wzięła kąpiel, dobrze jej zrobiła. Naty mogła się odprężyć.
Wyszła wysuszyła włosy, pokręciły jej się jak by całą noc spała w papilotkach.
pomalowała się delikatnie, chciała zakryć swoje wory pod oczami, które pokazywały się wtedy,
kiedy dziewczyna się nie wyśpi. Założyła beżowe rurki, koszule i sweterek, dodała do tego
vansy w kolorze czekoladowym. Przełożyła torbę przez ramię i wyszła do szpitala.
Wsiadła o busa i po 20 minutach była w szpitalu, przed szpitalem czekał na nią Maxi.
- Hej Naty - dał jej całusa na powitanie.
- Heeejo - powiedziała uśmiechnięta.
- Mamy misje, powiedziała.
- Jaką? - zapytał
- Musimy przekonać Fran, żeby poszła na odwyk - powiedziała.
- To chyba łatwe nie będzie - powiedział niepewny.
- No nie będzie zbyt łatwo, Fran to najbardziej uparta osoba jaką znam - powiedziała.
- To chyba mnie nie znasz - uśmiechną się łobuzersko.
Para zmierzyła do sali przyjaciółki, zastali tam Diego, który właśnie wychodził.
- Hej misiek - powiedziała Naty do Fran.
- Heej, co wy tu robicie ? - zapytała dziewczyna ? Spoglądając na Maxiego
- Przyszliśmy Cię odwiedzić, nie chcesz towarzystwa ? - zapytała dziewczyna.
- Nie no chce, straszne nudy tu są - powiedziała dziewczyna.
- Chyba już z tobą lepiej - zapytała Naty.
Spoglądała na nią dziewczyna wyglądała dość dobrze, jak na kogoś kto był w kilku dniowej śpiączce,
po przedawkowaniu.
- Fran ,bo my tu jesteśmy tak na prawdę nie tylko Ci potowarzyszyć - wydukała Naty.
- Jeżeli, przyszliście dawać mi tu kazania o odwyku, to lepiej skąd idźcie, ja nie jestem
żadną narkomanką, do cholery jasnej. - powiedział zdenerwowana.
- Ale dziewczyno ty nie zdajesz sobie sprawy co ty robisz - powiedział Diego.
- Właśnie - dodała Naty
- Ty nie jesteś lepsza, jeszcze tydzień temu, ćpałaś gorzej ode mnie, a teraz taka święta,
poznałaś kochasia który Cię odmienił, SUPER, ale pamiętaj jeszcze tydzień temu byłaś gorsza
niż ja, nigdy o tym nie zapomnisz, a teraz wyjdźcie. - krzyknęła Francesca.
- Ja się tak nie poddam, nie wiesz co mówisz, jesteś na silnych lekach. - powiedziała dziewczyna.
Chłopak wziął Naty za rękę, odwrócili się kierunkując do wyjścia z sali, a w drzwiach czekała
ich niemiła niespodzianka, a raczej niemiła dla Naty. Niemiłą niespodzianką dla Naty, byli jej rodzice w drzwiach. Dziewczyna,
była tak zszokowana, że powiedziała tylko.
- Naty, co ta dziewczyna wygaduje ? – wykrzyczała matka. Ojciec tylko się
przyglądał, w jego oczach było widać smutek, zawiedzenie, czy coś podobnego.
- Ona bredzi za dużo leków – powiedziała. Rozpłakała się i szybko wybiegła, Maxi
Dopiero ogarnął o co chodzi, i po chwili wybiegł za nią.
- Naty, Naty stój ! – krzyczał.
Dziewczyna się nie zatrzymywała. Chłopak dogonił ją, było to rzeczą jasną, w końcu
Sportowiec.
- Ej Skarbie ! Uspokój się ! Nie płacz – mocną ją przytulił. Dziewczyna ciągle płakała.
Przez łzy powiedziała.
- Już zaczynało mi się z nimi układać, a teraz co znów mnie znienawidzą, będą mieli
mnie gdzieś, oni zawsze myśleli, że jestem słodką, grzeczną nastolatką. – mówiła z
żalem w głosie, było jej tak ciężko, że nie da się tego opisać. Miała ochotę wybiec z
Jego ramion, pobiec po towar i ćpać, aż to takiego haju że wszystko będzie łatwe, fajne
I proste, ale wiedziała, że nie może zrobić tego Maxiemu. Nie wybaczył by jej nigdy.
- Spokojnie, porozmawiacie powiesz im, ze już nie bierzesz tydzień, to dużo. –powiedział.
Może i trochę ją uspokoił.
- Ale ty nie znasz moich rodziców, oni są na swój sposób surowi - powiedziała.
- Jesteś ich córką, będą chcieli dla Ciebie jak najlepiej. – powiedział.
- Jestem pewna, będą chcieli wysłać mnie na odwyk z Fran, a ja na prawdę już nie chce brać – ciągnęła .
- Chodźmy, może do domu, co ? – zaproponował.
- Dobrze, ale do mnie nie chce, żeby ktoś od Ciebie widział mnie w takim stanie. –powiedziała.
Maxi uśmiechnął się tym swoim ślicznym uśmiechem, pociągną dziewczynę za sobą i poszli.
Naty otworzyła dom, usiedli na kanapie oglądali jakieś śmieszne kreskówki na TV, ale nikogo nie śmieszyły. Naty położyła głowę na kolanach Maxiego i usnęła, chłopak też się zdrzemnął. Obudził ich trzask drzwi. Do salonu weszl i rodzice Naty.
- Naty musimy porozmawiać- powiedziała mama.
- To ja się już będę zbierał. – powiedział Maxi.
Naty go odprowadziła, a on rzucił głośne do widzenia. Pocałował dziewczynę i powiedział.
- Zadzwonię potem.
Naty poszła do rodziców, już wiedziała o czym będą rozmawiać, usiadła na kanapie i spoglądała raz na tatę,, raz na mamę.
- Domyślamy się, że wiesz o czym mamy zamiar z tobą rozmawiać – powiedziała oschle mama.
Naty zawsze czuła, że mama jej nigdy nie chciała, dużo razy jej mówiła że chciała chłopczyka.
Czuła się przez własną matkę nie kochana. Z tatą było przeciwnie, mimo że rzadko miał dla niej
Czas, to zawsze ona była jego oczkiem w głowie. Małżeństwo jej rodziców było tak jak by z Rozsądku.
- Tak – spojrzałam z politowaniem na tatę.
- Córciu więc, co masz nam do powiedzenia, co ? – zapytał smutnym głosem.
- Kiedyś, kiedyś brałam ale tylko troszkę, ale poznałam Maxiego i to się zmieniło, wiem że znów będziecie
mieli mnie gdzieś, znów będziecie mnie zostawiać, olewać. Po części to przez waz brałam, nigdy nie mieliście dla mnie czasu, liczyła się tylko praca. – krzyczała .
- Tak, jesteś narkomanką, a teraz zawalisz na mnie i na ojca – powiedziała chamsko matka.
- Nie odzywaj się już, ma dość – krzykną ojciec na żonę. – Ciągle ci coś nie pasuje wszystko byś zwalała na córkę, dla ciebie ona jest jak kula u nogi, tak ? Bo co za młoda się nie zdążyłaś wyszaleć. – powiedział do niej .
Matka Naty oburzona zachowaniem swojego męża wyszła z domu trzaskając drzwiami.
Naty nie wiedziała co powiedzieć. Miała mętlik w głowie jak nigdy.
- Przepraszam Tato, tak bardzo Cię przepraszam – mówiła płacząc.
- Już, już skarbie nie płacz – przytulił swoją córkę.
Poczuła bezpieczeństwo od strony ojca. Ojciec też miał mętlik w głowie.
- Ja też przepraszam, że zdawałem Ciebie na siebie samą – mówił.
- Teraz przysięgam Ci, już tydzień nic zero, ani troszeczkę- powiedziała ocierając łzy.
- Wierzę Ci, co Ty na to żeby pójść do kina, co ? – zaproponował tata.
- Dobrze tylko się troszkę ogarnę – powiedziała i pobiegła do siebie. Dziewczyna wzięła szybki prysznic i się uszykowała. Zadzwoniła do Maxiego opowiedziała mu o całej sytuacji, o tym jak zareagowała matka, a jak ojciec, rozłączyła się i zeszła na dół. Tata już na nią czekał. Wzięli
kurtki i wiedli do auta. Poszli na komedie, łzy płynęły im ciurkiem ze śmiechu, oboje bardzo dobrze się bawili. Po filmie poszli do budki typu fas – food . Naty się przypomniał czasy kiedy była małym dzieckiem, zawsze tata jak wracał z podróży zabierał ja na tego typu rozrywki. Wiedziała, że do szczęścia potrzebuje tylko ojca, Naty chciała też mamy. Następnego dnia Naty obudziła się, czuła się tak lekko. Miała nawet ochotę iść do szkoły. Wiedziała, że spotka tam Maxiego, to wywoływało jej uśmiech na twarzy. Z narkomanki, stała się zwykłą nastolatką, a zawdzięcza to swojemu księciu. Dziewczyna wstała, pobiegła się umyć, miała dużo czasu do szkoły, więc postawiła na gorącą kąpiel. Po kąpieli wysuszyła swoje włosy i idealnie je wyprostowała, była normalnie uzależniona od swojej prostownic, ale jej włosy w ogóle nie były zniszczone, dlatego że używała tysiące odżywek. Postanowiła że założy dziś zwykłe jasne rurki do tego wciągnie białą koronkową koszulę, a do tego miętową marynarkę, założyła beżowe zamszowe baleriny z kokardką na czubku. Pomalowała rzęsy i usta. Czasem też malowała kreski, ale dziś jej się nie chciało. Zeszła na dół, poczuła piękny zapach, a tam tata szykował jej śniadanko.
- Hej, co tam szykujesz ? – zapytała swojego ojca.
- Cześć słonko, naleśniki z nutellą i truskawkami- powiedział i dodał – Twoje ulubione.
- O ja cię ! Dziękuje, Dziękuje. Tylko wiesz nie rozpieszczaj mnie tak bo przywyknę – zaśmiała się. Tata również się uśmiechną, Naty skonsumowała pyszne śniadanie i poszła do szkoły, przed domem czekał na nią Maxi.
- No proszę jaka odstrojona, nono – powiedział Maxi mierząc ja wzrokiem.
- Też się cieszę, że Cię widzę – powiedziała i pocałowała go w policzek.
- To co do szkoły, na pierwszej mamy matematyke – powiedział Maxi.
- Hmmmm, kocham to – dziewczyna uśmiechnęła się.
Doszli do szkoły zmierzyli do szkoły. Poszli na samą górę pod klasę i usiedli sobie .
- Patrz jeszcze troszkę i wakacje – powiedział Maxi, uśmiechając się.
-No właśnie, cieszę się bardzo, mam już dość szkoły – uśmiechnęła się.
- Co ty na to żeby wakacje spędzić tylko we dwoje, hm ? ! – zapytał.
- No wiesz, może ja się Ciebie boję i nie chce być sam na sam z tobą - chciała być poważna ale jej to nie wyszło.
- Dobra jest, złamiesz się – powiedział, chłopak także próbował udawać obrażonego.
Nagle oboje zaczęli się głośno śmiać, każdy się na nich patrzył jak na idiotów. Chłopak zaczął łaskotać dziewczynę, tu ją miał miała straszne łaskotki, jak ktoś ją zaczynał łaskotać krzyczała jak chora, jak to się mówi tak, że ‘ trupa by obudziła. Nagle zabrzmiał dzwonek, oboje weszli do klasy zajęli ostatnią ławkę przy oknie, obok ich ławki usiadł Diego, lekcja im się strasznie dłużyła. Odkąd Fran wylądowała w szpitalu, Diego był jak by przybity. Nagle Maxi szturchnął Naty i podał jej karteczkę była od Diego, pisało na niej : NIE WIEM CO ZROBIŁAŚ, ALE DZIĘKUJE FRAN ZGODZIŁA SIĘ IŚĆ NA ODWYK, JESTEŚ NAJLEPSZA. Tak naprawdę to ona nic nie zrobiła, wychyliła się za ławki i posłała mu tylko uśmiech. Nie miała pojęcia kto lub co ją przekonało, do zmiany zdania. Posłała z Maxim sobie tylko spojrzenie , które mówiły same za siebie. Nareszcie pomyślała dziewczyna zadzwonił dzwonek, koniec matmy i patrzenia na nauczycielkę .Lekcje mijały bardzo szybko, po szkole Naty miała iść z Diego do Fran, a potem na spotkanie z Maxim. Nie miała nawet czasu zajrzeć do książek. Zabrzmiał dzwonek, dziewczyna pobiegła do szatni, zmieniła buty, zarzuciła marynarkę i wyszła, czekała przed szkołą na Diego. Wyszedł ze szkoły razem z Maxim, dziewczyna pożegnała się ze swoim ukochanym i podążyła za Diego.
- Wiesz może co ją skłoniło do zmiany decyzji o odwyku – zapytała Naty.
- Mówiła coś o twoim tacie, że był u niej i żeby zrobiła to dla swoich bliskich, coś takiego mi mówiła – odpowiedział na zadane pytanie przez dziewczynę.
- Mój tata ? – zapytała ze zdziwieniem, pewnie chciał żebym już się nie smuciła.
- No tak mi mówiła, mówiła pan Gustav, Naty tata, czyli twój tata. – powiedział.
- No tak, tak – była zdezorientowana.
- No, ale wszystkiego dowiesz się od Fran, podobno ma wyśmienity humor – powiedział.
Dziewczyna uśmiechnęła się na tę wiadomość, cieszyła się że powoli wszystko wraca do normy. Nie wiedziała tylko co będzie z jej rodzicami, czy się rozwiodą czy będą ze sobą, a może separacja. Nie wiedziała co myśleć, ale dała sobie spokój nie chciała mieszać sobie w głowie tymi problemami. Doszli do szpitala, weszli do windy i wjechali na drugie piętro do Sali 89.
- Hej – powiedziała Naty rzucając się na przyjaciółkę, i ucałowała ją w policzek.
- Cześć, i od razu przepraszam – powiedziała smutno Fran.
-Ej, kochana Nie masz za co, nie wiedziałaś co mówisz, spokojnie jest dobrze ! – powiedziała przytuliła dziewczynę. Obie dziewczyny się rozkleiły. Naty spędziła miło czas z przyjaciółką, około siedemnastej musiała już niestety opuścić szpital. O siedemnastej trzydzieści umówiła się z Maxim w parku, mieli zamiar iść na coś dobrego do jedzenia. Zobaczyła, że Maxi już czeka na ławce w parku na dziewczynę.
- Cześć skarbie, długo czekasz ? – usiadła obok i pocałowała go.
- Cześć piękna, nie no co ty przed chwilą usiadłem – powiedział chłopak, po czym się uśmiechną.
Patrzeli sobie w oczy, to była taka słodka para, uwielbiali ich, a oni uwielbiali przebywać ze sobą. Nie widzieli świata poza sobą.
- To gdzie idziemy ? – Naty przerwała ich ‘ trans ‘ .
- Masz ochotę na typowego fas – food i lody ? Ogromne lody ? – zapytał Maxi z uśmiechem.
- Chcesz żebym wyglądała jak szafa trzy drzwiowa ? – zapytała śmiejąc się.
I poszli do typowej budki z takim żarciem, dziewczyna była najedzona, ale przecież obiecała mu jeszcze lody. Więc poszli do typowej budki z lodami. Nie zwrócili uwagi była godzina dwudziesta pierwsza, a jeszcze Naty nie zajrzała do książek.
- Cholera, skarbie przepraszam muszę już iść – powiedziała smutno dziewczyna.
- Czemu co się stało ? – zapytał .
- Nie zajrzałam nawet do książek jeszcze. – powiedziała.
- No dobrze, chodź odprowadzę cię, przecież nie będziesz chodzić sama po nocy – powiedział i ją uścisną. Złapał ją za rękę i poszli w stronę domu, odprowadził dziewczynę, pożegnali się i każdy poszedł w swoją stronę. Dziewczyna przywitała się z tatą, zjadła kolację, wskoczyła pod prysznic i w piżamkę. Następnie otworzyła książki i ślęczała nad nimi do nocy. Miała już dość sprawdziła Facebooka i poszła spać. Dni mijały szybko, wszystko wracało powoli do normy. Naty była szczęśliwa z Maxim, a on z nią, byli parą jak z obrazka, idealną. Fran już wyszła ze szpitala. Jej też się układało. Wyjechała na odwyk na prawie koniec miasta . Diego odwiedzał ją tak często jak tylko mógł, w końcu dzieliły ich setki kilometrów. Fran już miała coraz mniejszy pociąg do proszków, rozmawiałyśmy codziennie na gg, fb czy skype. Tata z mamą mieli się rozwieść w najbliższym czasie, na razie separacja. Z jedne strony poczułam jakąś nieznaną ulge z tego powodu, a z drugiej strony to w końcu moja matka, dzięki niej jestem tu, na tym świecie. Dziś była piękna słoneczna, pogoda. Sobota kochana, sobota. Do wakacji zostało raptem dwa tygodnie. W ten piękny dzień umówiłam się z moim misiem i ustalić co będziemy robić w wakacje. Miały to być wakacje we dwoje, ale stwierdziliśmy, że miło będzie nam i Fran i Diego jak im też to zaproponujemy, zgodzili się. Nam wszystkim bardzo pomysł się spodobał. Tym bardziej że chłopcy się polubili. O czternastej dopiero zwlekłam się z łóżka. Zaczęłam się szykować bo o siedemnastej mieliśmy spotkać się w centrum. Dochodziła za dwadzieścia piąta, wzięłam torbę i wyszłam z domu. Drogę pokonywałam bardzo wolno, gdyż do galerii miałam ‘ dwa kroki ‘ . Kiedy doszłam Maxi już czekał.
- Hej – pocałował mnie na przywitanie.
- Strasznie tęskniłam – rzuciłam mu się na szyje i patrzyłam mu głęboko w jego duże ciemne oczy.
Uśmiechnął się, po czym wziął mnie za rękę i weszliśmy do centrum. Było tam tłoczno tyle ludzi jak na szał zakupowy w Boże Narodzenie. My z Maxim chodziliśmy po różnych biurach podróży, wypatrywaliśmy jakiś ciekawych ofert w przyzwoitych cenach. Postawiliśmy na Grecje, mimo że na wakacje zawsze gdzieś wyjeżdżałam z rodzicami, nigdy nie byliśmy w Grecji. Moi rodzice, a raczej mama wolała jakieś inne miasta/państwa. Drogie, ekskluzywne. Typu Dubaj. Zawsze musiała mieć hotel pięć gwiazdek, wszystko pod nosem, basen, Spa. Chodź raz miałam ochotę na ‘ niedrogie ‘ wakacje. Może inni na moim miejscu by się cieszyli, ta to ma fajnie, Ojciec najlepszy prawnik w kraju, mama super modelka, znana w całym Paryżu. Nigdy tego nie chciałam. Jak już zamówiliśmy wszystko wyszliśmy z biura podróży i od razu zadzwoniłam do Fran, a Maxi do Diego.
- No hej słońce – powiedziałam do Fran przez telefon.
- Cześć, załatwiliście? – pytała ciekawa.
- Tak, jedziemy do Grecji na calutkie 3 tygodnie, za jakieś 3500 złoty, hotel jakiś taki nie najgorszy bodajże 3 gwiazdki, ale to nie ważne do plaży mamy raptem 300 metrów. Pokoje z pięknymi widokami, samolot mamy o 6 rano 30 czerwca. – Przekazałam jej informacje.
- Ale Naty wiesz ja myślałam o czymś zwykłym, mazury czy Bałtyk, nie mam 3500 złoty. – powiedziała smutna .
- Spokojnie o nic się nie martw, załatwiłam, że pomożemy mojemu tacie trochę u niego w kancelarii prawniczej, wiesz takie przynieś, wynieś, pozamiataj, ale zawsze coś – powiedziała wesoła
- Nie mogę go tak wykorzystywać, zapłacił za moje leczenie i tak nigdy mu się nie odwdzięczę – powiedziała.
- Nie marudź! Wie ze jesteś dla mnie ważna, że jesteś dla mnie siostrą, której nie mam, a zawsze chciałam mieć więc nie marudź ! CIESZĘ SIĘ, ŻE SIĘ ZGADZASZ, PA SIOSTRZYCZKO – dziewczyna dumna z siebie, rozłączyła się i uśmiechnęła do Igora. Chłopak też już wszystko przekazał koledze.
Para poszła coś przekąsić, potem udali się do Naty i spędzali razem miło czas. Ten tydzień niesamowicie mi się dłużył, nauczyciele dopytywali nas na lepsze lub gorsze oceny. Jeszcze został tydzień męczarni no, ale potem czeka nas RAJ ! Jest piękny słoneczny piątek.. To już jutro pomyślała dziewczyna, już jutro będę sama o sobie decydować. Lubiła być córeczką tatusia, ale już jutro będę nią mniej. Paula wczoraj wróciła z ośrodka, całkiem odmieniona. Dziś miałam się z nią wybrać do centrum handlowego na zakupy. Musiałam wyglądać olśniewająco, w końcu moja 18-nastka. Dochodziła osiemnasta pobiegłam po Fran i razem udałyśmy się do centrum, a nasi chłopcy na piwo. Wiadomo jakie to są zakupy z facetami ‘ NO DŁUGO JESZCZE ‘ , jedyny facet jakiego znam i nie stęka na zakupach to mój tata. IDEAŁ.
- No to co Franco kupujemy, hm ? – powiedziałam.
- Ja postawie na coś mini – powiedziała zafascynowana. Przezywała moją osiemnastkę jak by była jej, cieszyło mnie to bardzo, że jesteśmy ze sobą jak siostry. Ona ma ją dopiero za 3 miesiące.
- A ty co na jutro preferujesz ? – zapytała .
- Małą czarną i szpilki w kolorze nude – wyszczerzyła się.
- O nie wieże Naty zakłada szpilki, ludzie w kominie trzeba to zapisać ! ZAWSZE VANSY VANSY VANSY i nic więcej – śmiałyśmy się z tego co powiedziała Fran, ale nie ukrywam, że tak było, nie uważałam szpilek, sandałek, rzymianek itp. Tylko i wyłącznie trampki.
==========================================================================
Witam Was po miesiącu albo i więcej z kolejnym One Shotem .
Tym razem to z Naty zrobiłam tą gorszą.
Po mimo tego że nie jest już tak jak kiedyś bo nie ciągnie mnie już tak do oglądania Violetty to i tak nie przestanę pisać przynajmniej do czasu.
Przepraszam , że tak długo musieliście czekać ale jest w końcu .
Nudny ale jest .
Kocham Was !!!
Pozdrawiam i całuję <3 <3
Edzia
Narkotyki nic nie robiła tylko liczyło się dla niej ćpanie tego świństwa. Miała talent pięknie
tańczyła. Rodzice nie zauważali jej może to było powodem jej nałogu. Ciągłe delegacje i inne
rzeczy związane z pracą. Cóż wiele dziś jest takich rodzin. NMaty nigdy niczego nie brakowało
zawsze miała wszystko. Rodzice zawsze wynagradzali jej swoją nieobecność pieniędzmi, które wydawała
przeważnie na narkotyki.
On piękny, młody i czysty nienawidził narkotyków, nie miał szacunku do ludzi którzy biorą. Jak każdy chłopak
lubił imprezy. Ale nigdy nie wracał pijany czy naćpany. Ideał ! Piękny Maxi był wysokim brunetem o ciemno
brązowych oczach i to co każda dziewczyna lubi sześciopak na klacie. Był szkolnym i najlepszym
piłkarzem. Wiele razy chciał się przenieść do innych klubów, ale niestety nigdy mu się to nie udawało.
Szła do szkoły a raczej obok, rzadko bywała w szkole,
przy stadionie czekała na swoją kumpele, również początkującą
ćpunkę. Tamta przyszła ze swoim chłopakiem.
-Hej - powiedziała Naty
-Siema Siema - odpowiedziała Fran ze swoim chłopakiem Diego.
-Macie coś może ? - powiedziała Naty.
-Naty ogarni trochę te narkotyki, daj sobie spokój - powiedział Diego.
-A ty co taki święty, co?- odpyskowała
-JA po prostu się martwię Ty z Fran przesadzacie- uspokajał ją.
-Dobra dobra, OGARNIAMY - powiedziały dziewczyny.
-Idziemy do szkoły może czas byś tam zawitała coś na jeden dzień - powiedział chłopak.
-Yhy. - powiedziały dziewczyny niechętnie.
On był nowym chłopakiem w szkole, idąc korytarzem zderzył się z nią.
-O Boże przepraszam strasznie nie chciałem się potrącić - powiedział Maxi
-Spokojnie koleś wyluzuj - odpowiedziała.
Spojrzał na nią dostrzegł jaka ona jest piękna ma czarne krótkie loki związane były w kucyka a jej dość jasna karnacja i brązowe oczy idealnie pasowały do wszystkiego.
Ona również mu się przyglądała.
Po chwili się ocknęła .
-Następnym razem, uważaj trochę jak chodzisz - powiedziała oschle.
On uśmiechnął się swoim ' chamskim ' uśmiechem i odpowiedział i odszedł .
Nagle zabrzmiał dzwonek na lekcje i wszyscy się rozeszli do swoich klas. Okazało się, że Maxi i Naty są w jednej klasie.
Lekcja historii się strasznie dłużyła, no cóż w końcu to historia.
Maxi nie odrywał oczu od Naty, ale czuł że coś z nią nie tak.
Myślał sobie że jak z taką pięknością może być coś nie tak. Po prostu IDEAŁ.
Ona wcale nie czuła się nieswojo często chłopaki się jej przyglądali.
Nagle zabrzmiał dzwonek Maxi na przerwie postanowił się czegoś dowiedzieć o dziewczynie,
od kolegi z którym siedział na historii.
- Hej hej.. znasz może tą dziewczynę ? - wskazał Maxi na Naty.
- A no znam trochę, mieszka niedaleko mnie, a co podoba Ci się nie ? - odpowiedział i zapytał .
- No jest bardzo ładna i wydaje się taka sympatyczna - uśmiechną się
- Chłopie daj sobie z nią spokój mówię to tak po koleżeńsku, SERIO - odpowiedział.
- A to co z nią jest nie tak ? - spytał zaniepokojony.
- Jak powiem Ci że największa ćpunka w całej szkole uwierzysz ? - odprysną
Kiwną z nie dowierzaniem głową i podziękował i odszedł .
Myśli miał różne i różniaste. Nie wiedział co ma myśleć o tym co powiedział mu nowo poznany kolega.
Postanowił sam wybadać sprawę .
PO szkole widział jak zbliża się do miejscówki w której wszyscy palą w czasie szkoły .
Mimo że był tu pierwszy dzień trudno było nie zauważyć po co tam chodzą wszyscy chłopcy i dziewczyny .
Szłem za nią, myślałam ze mnie nie widzi, aż tu nagle .
- Aż tak Ci się podobam że mnie śledzisz - mówiła śmiejąc się
- Wcale mi się nie podobasz, tylko idę do domu - odpowiedział niepewnie.
Boże co ja robię w pola idę do domu.
- Serio a to mieszkasz pod mostem - odpowiedziała i odpaliła skręta.
Podszedł do niej zabrał jej i zniszczył go.
- Dziewczyno nawet nie zdajesz sobie jak się niszczysz - powiedział zdenerwowany
- hahaha wiesz rodziców ja mam nie musisz się o mnie martwić, a tak w ogóle wisisz mi grama - odpowiedziała i poszła.
- Jesteś tylko bogatą smarkulą która ma wszystko podstawione pod nos nawet jonty - krzykną i poszedł w swoją stronę
Cały czas nie mógł w to uwierzyć że Naty siebie tak niszczy. Nie patrzy na nic. Nie wiedział tylko czemu to robi.
Boże co za kretyn, przez niego trzy dychy poszły sie walić. Co go to obchodzi co ja robię co to moja niańka czy coś.
Zachowuje się ja mój tatusiek. Nie nie w sumie nie nawet tatusiek by się tak nie wpieni jak by mnie ze skrentem zobaczył...
Zobaczymy co będzie w szkole. Weekend mijał szybko, za szybko. Naty była zajęta ciągłym ćpaniem.
Maxi trenował, nie chciał o niej myśleć choć znał ją raptem dwa dni.
To wiedział że nie może patrzeć bezczynnie jak ona się niszczy. Postanowił
zrobić mały podstęp zbliżyć się do niej ale na odpowiedni dystans. Chciał ją z tego
gówna wyciągnąć. Nastał poniedziałek niestety. O dziwo Naty była w szkole.
Wszyscy się dziwili nawet nauczyciel, a co dopiero uczniowie.
- Hej - powiedział do niej z miłym uśmiechem na twarzy jak szła do swojej szafki.
Nie odpowiedziała przesłała tylko spojrzenie w stylu ' daj mi spokój' i poszła do szafki.
Gdy ją otworzyła wyleciała dziwna karteczka wzięła ją i przeczytała.
" SPOTKAJMY SIĘ PRZY TEJ BUDZIE PO SZKOLE . M . " - zastanawiała się kto to jest M .
Dopiero potem przypomniało jej się że to ten chłopak który powiedział jej na korytarzu HEJ !
Zadzwonił dzwonek i poszła na lekcje polskiego. Pani jak zwykle przynudzała Naty postanowiła
napisać do Maxiego.
- " PO CO MAM SIĘ Z TOBĄ SPOTKAĆ, ABYŚ ZNÓW MI ZNISZCZYŁ MOJEGO SKRĘTA "-podała do niego .
- " NIE ODPOWIEDZIAŁ PRZYJDŹ TO SIĘ DOWIESZ" - oddał jej .
Pisali ze sobą długo o różnych bzdetach. Polski minął im szybko, trudno się dziwić romans na karteczkach zawsze spoko .
I tak że pani nie zauważyła ona zawsze miała oczy dokoła głowy.
Ostatnią lekcją był w-f. Raczej każdy lubi w-f, nawet Oliwia go lubiła. Minęła ostatnia lekcja. Naty ubrała się
i poszła na spotkanie z Maxim.
Miał się tylko z nią zaprzyjaźnić ale poczuł coś do niej, że jeżeli ona też to do niego czuje i to
jest prawdziwe razem sobie z tym poradzą, własnie to chciał jej powiedzieć.
- Hej po raz drugi - powiedział uśmiechnięty chłopak .
- Hej - o dziwo odpowiedziała z dobrym humorem .
- To o czym chciałeś rozmawiać - ciągnęła dalej dziewczyna .
- Wiesz tak sobie myślałem że może poszła byś ze mną do kina jutro wieczorem. hm .. ? - zapytał
- Czy ty zapraszasz mnie na randkę, przepraszam bardzo ? - odpowiedziała z zaskoczeniem.
- Pf RANDKA ? Te dzisiejsze dziewczyny myślą że jak je zapraszamy do kina to to jest randka, pf . - wymigiwał się
- No dobra , dobra bez spiny Maxi - powiedziała
- Ooo wiesz jak mam na imię - powiedział z bananem na twarzy
- Interesujesz się mną - pokazał jej język .
- Bądź po mnie o 19 - powiedziała i odeszła .
- Dobrze będę w pół do - odpowiedział śmiejąc się .
Ona czuła że coś się z nią dzieje nie miała ochoty na ćpanie co było dziwne, ale jej koleżanka
ją namówiła. Opowiadała jej o spotkaniu z Maxim i że zaprosił ją do kina, gdy to mówiła czuła takie
motyle w brzuchu jak nigdy.
- Ej ty ty ty się w nim zakochałaś - powiedziała Fran
- Ahahahahha no co ty ? W nim taki grzeczny, dobrze wiesz że wole tych ' niegrzecznych ' - wymigiwała się .
- JA wiem swoje Ty wiesz swoje, pożyjemy zobaczymy - mówiła dalej.
-Yep. - uśmiechnęła się
Kurde miałem mieć do niej dystans czuje że ją też do mnie ciągnie, jest taka bezbronna.
Gdyby nie te narkotyki one zawsze wszystko psują, zrobię wszystko żeby ją od tego uwolnić.
Poszła do domu tam czekali na nią rodzice, przekazali jej kieszonkowe i z domu
wystrzeliła jak z armaty. Szła do znajomego ' kolegi ' po dragi.
- Hej co masz dziś dla mnie ? - powiedziała czając się .
- To co zwykle, ślicznotko - odpowiedział .
Przekazał jej woreczek, a ona dała mu pieniądze. I kierunkowała się do domu.
Oliwia nie widząc tego biernym obserwatorem był Maxi który postanowił wieczorem pobiegać po okolicy .
Nie no nie wierze, co ona wyrabia, jak ona tak może. Musze jej kazać to wyrzucić .
- Hej, Hej, Hej Naty stój - zaczął do niej biec .
Ona uciekała przed nim jak by wiedziała że on wszystko widział i jak by zależało jej na jego opinii.
W końcu ona dostała zadyszki zwolniła, to Maxi ją dogonił.
- Co ty sobie myślisz - powiedziała zdenerwowana.
- Wyrzuć to co dostałaś - powiedział stanowczo.
- Nie - odpowiedziała.
- Dziewczyno nie zdajesz sobie sprawy co ty robisz ze swoim życiem - mówił jak nakręcona lalka.
- A co tobie do tego, nikomu na mnie nie zależy, mam tylko moje skręty i woreczki z proszkiem - mówiła ze łzami w oczach .
- W tym tkwi twój problem nie potrafisz dostrzec ile osób chce tobie pomóc, że zależy niektórym na tobie, ZROZUM - mówił do niej.
- Tak niby komu, rodzice już mnie nawet nie zauważają, a ja ich tak kocham . - ciągnęła dalej.
- Mi na tobie zależy, rodzicom pewnie też - mówił .
- O tak tylko mówisz, żebym tego nie wzięła .
- Proszę cię nie rób tego, obiecaj mi że tego nie weźmiesz . - Ciągnął .
- Nie mogę Ci tego obiecać. - mówiła .
- To daj mi to ja się tego pozbędę - zaproponował.
Z wielką niechęcią Naty oddała mu napełniony woreczek. Maxi go schował do spodni. Pożegnał się z dziewczyną i zmierzał w stronę domu .
Idąc do domu szedł przez ogromny most miał zamiar wysypać to świństwo do rzeki. Przystaną patrząc na woreczek wróciły do niego
wspomnienia, on też nie radził sobie z tym. Był dokładnie taki sam jak ona nie dawał sobie pomóc, gdyby nie jego mama
pewnie dale tkwił by w tym bagnie lub by już go nie było. Wcale nie musiał iść na odwyk potrzebował odrobimy miłości.
Ona też tego potrzebuje i ją dostanie jak nie od rodziców to ode mnie. Otworzył wysypał a woreczek wrzucił do kosza.
Maxi wrócił do domu, wieczorem postanowił się wcześniej położyć zgasił światło i runa na łóżku zanim zasną, już wiedział że to jest jedyny cel
jak narazie w tym miejscu pomóc tej pięknej osobie wyjść z tego nałogu cało.
Następnego dnia była sobota, każdy uczeń mógł odsapnąć.
Wszyscy robił to inaczej. Dochodziła osiemnasta trzydzieści, wypicowany Maxi,
Wziął kurtkę i wyszedł z domu. Zmierzał w kierunku domu Naty.
Kurde on tu zaraz będzie, a ja nie mam w co się ubrać. Odwieczny problem
nastolatek, choć szafy pękają w szwach i tak nie ma w co się ubrać.
Postawiła na miętowe rurki, kolorową ale i zarazem elegancką koszule, marynarkę
i chustkę do tego założyła czarne baleriny. Wyglądała niesamowicie. Pomalowała
mocniej rzęsy i usta błyszczykiem. Włosy rozpuściła i wyprostowała.
- No dobra jestem gotowa - powiedziała do siebie.
Nie zauważyła że tata ją obserwował.
- Wyglądasz ślicznie, kochanie - powiedział przytulając córkę.
W końcu Naty poczuła jakieś bezpieczeństwo ze strony ojca.
- To gdzie się taka odstrojona wybierasz - zapytał tata z uśmiechem.
- Idę do kina z takim Maxim - powiedziała z błyskiem w oczach, takim jakie ma małe dziecko kiedy dostanie batonika.
- No to miłej zabawy skarbie - powiedział i ucałował ją w czoło.
Wychodziła na plac swojego domu zobaczyła że przy bramie stoi Maxi.
Wyglądał fantastycznie, jak jakiś facet z romantycznej komedii.
- Pięknie wyglądasz - powiedział do niej Maxi i wyciągną dla niej kwiaty .
- Ty też się nieźle odstawiłeś, dziękuje za kwiaty są śliczne - powiedziała.
Podarował jej czerwone róże, jak by czytał jej w myślach kochała te kwiaty i ten kolor.
- To idziemy - powiedział łapiąc ją za rękę i ciągnąc za sobą .
- No idziemy, idziemy - powiedziała uśmiechnięta.
Było jej jakoś tak przyjemnie ,taki przystojniak z kwiatami pod jej domem,
rozmowa z tatą krótka ale była, czuła się potrzebna tacie jak i jemu .
Dziś była absolutnie czysta i było jej z tym dobrze.
- Na co chciałabyś iść, hmm ? - zapytał.
- Chodźmy na 'Nieulotne' , proszę - błagała .
- Dobrze - zgodził się i puścił jej oczko.
Pisnęła ze szczęścia. Uwielbiała tego typu filmy, najczęściej oglądała
dramaty, kochała je.
Kiedy doszli do kina Maxi poszedł po bilety i zakupił je.
- Mamy jeszcze 20 minut - co robimy czekamy czy idziemy na galerie ? - powiedziała.
- Lubisz popcorn ? - zapytał.
- Pewnie - powiedziała .
- To czekaj tu, ja pójdę i kupie - powiedział, zatrzymując ją.
- A może to ja coś kupie, Ty kupiłeś bilety i kwiaty teraz moja kolej - mówiła z wyrzutem .
- To ja zaprosiłem Cie na randkę, czy Ty mnie ?, hmm ? - powiedział z uśmiechem .
Poczuła motylki w brzuchu, pojawił się znów błysk w oku, i uśmiech którego nigdy
nikt na jej twarzy nie widział.
- Aha, więc jednak przyznajesz, że to randka ? - powiedziała z znakiem zapytania śmiejącym się .
- Oj tam nie łap mnie za słówka - kupił popcorn i weszli na sale kinową.
Mieli miejsca na samej górze tak zwane ' kanapy ' zajęli wyznaczone miejsca i się rozsiedli.
Film Naty się bardzo podobał, Maxi troszkę się nudził, lecz bardzo dobrze się maskował.
Kiedy film się skończył Maxi z Naty wyszli z galerii.
- Wiesz Maxi to była najlepsza RANDKA w moim życiu - powiedziała i uśmiechnęła się.
- Dziękuje, moja w sumie też - powiedział, i znów puścił jej oczko.
Kierunkowali się do domu, Maxi odprowadził dziewczynę do domu.
- Jeszcze raz dziękuje za spotkanie - powiedział i dał jej buziaka w policzek.
Niedziela mijała szybko, cały czas pisali ze sobą na fb, gg
lub gadali na skype. Zachowywali się jak para, która nie może bez siebie
żyć. A przecież oni nawet ze sobą nie byli. Co było dziwne, Naty wzdychała do niego,
a Maxi wzdychał do niej. To było piękne, ktoś może pomyśleć sobie że nawet jak z bajki,
wręcz nierealne. Oni oboje, choć nie dopuszczali do siebie myśli że mogą być razem,
to każdy myślał swoje. Naty spędziła niedzielny wieczór z rodzicami, cieszyła się, że
zaczynają się do siebie znów zbliżać, jak wtedy kiedy ona była mała dziewczynką.
To już był drugi dzień kiedy ona była absolutnie czysta, było jej z tym dobrze.
Fran chciała ją namówić na malutką działkę, ale ta z wahaniem odmówiła.
Nadszedł poniedziałek, Naty chciała wyglądać jak najlepiej.
- W CO JA MAM SIĘ UBRAĆ - mówiła .
Postawiła na sportowo zwykłe jasne rurki, duża luźna bluza i trampki. Do tego związała
włosy i pomalowała rzęsy. Zarzuciła torbę na ramie i poszła do szkoły. Nie spodziewała się
tego co zobaczyła, przed jej domem stał Maxi.
- Heej, co ty tu robisz, byliśmy umówieni ? - mówiła z uśmiechem .
- Hej, nie nie byliśmy, postanowiłem zrobić Ci niespodziankę - mówił .
Nie znosiła niespodzianek, ale ta jej się bardzo spodobała poranny widok, człowieka
z którym czuła się całkowicie sobą.
- To idziemy do szkoły ? - zapytała .
- Nie chce mi się ale trzeba, sprawdzian z matmy. - powiedział i ruszyli.
Szli około piętnastu minut. Była zachwycona na dworze było słonecznie, w końcu przyszła wiosna,
pomyślała.Złapał ja po jakimś czasie za rękę, szli tak aż do samej szkoły, do szkoły też tak weszli,
uczniowie patrzyli się na nich jak na parę młodą na ślubie kiedy zmierzają do ołtarza.
Oni posłali sobie tylko słodkie uśmieszki, przebrali się i poszli do klasy. Usiedli razem .
- Ale oni się na nas gapili - powiedziała dziewczyna.
- No wiesz, może to dla nich nowość, że masz chłopaka - powiedział i puścił jej oczko.
Dziewczyna zamierzała coś powiedzieć, ale zwątpiła. Pojawiły się rumieńce na jej twarzy,
a swój wzrok wlepiła w książkę. Czy to oznacza, że jesteśmy razem, myślała. Po chwili
odpowiedziała mu.
- Tak- powiedziała .
- Ale co tak ? - mówił uśmiechnięty.
- To że mam chłopaka - powiedziała, uśmiechnęła się.
On też był szczęśliwy, nie wiedział że to tak się potoczy, ale cieszył się tokiem sprawy.
Poniedziałek miną bardzo szybko, we wtorek Maxi miał trening.
Naty przyszła sobie na niego popatrzeć, miała na co.
Jednak długo nie popatrzyła, nagle na hale gdzie dziewczyna siedziała
weszła jej przyjaciółka, mimo tego że to ćpunka, to była ona najlepszą
przyjaciółka jaka mogła się przytrafić.
- Hej - powiedziała przyjaciółka.
- Hej - odpowiedziała z uśmiechem Naty.
- Mam prośbę pójdziesz ze mną po towar- ciągnęła- nie chce iść sama - wydukała z siebie.
- Patrz ja już nie biorę 3 dzień może jest to mało ale, jak na kogoś kto brał prawie
codziennie to dużo, daj sobie spokój - mówiła szeptem ale krzyczącym .
- Ale ja tak nie potrafię, tobie się jakoś wszystko teraz ułożyło, masz wspaniałego chłopaka,
z rodzicami już więcej rozmawiasz - mówiła ze łzami w oczach.
- Masz mnie masz Diego, on Cię naprawdę kocha, zrozum to wreszcie - mówiła .
Fran traktowała Diego jak zabawkę, był tylko po to by mieć z kim zapalić czy wciągnąć.
Zawsze mnie to irytowało. Odmówiła przyjaciółce, prosiłam jej żeby nie brała, pewnie mnie nie posłucha.
Ten jej diler jest strasznie niebezpieczny. Do końca treningu się strasznie martwiłam,
coś we mnie siedziało, coś mi podpowiadało że jest nie tak. Po skończonym treningu Maxi odprowadził
mnie do domu, milczałam przez całą drogę .
- Co jest z tobą, tak cicha jesteś, wszystko w porządku? - zapytał ze zmartwieniem.
- Rozmawiałam z Fran, czuje że coś z nią nie tak. -powiedziała smutno.
Zamilkli oboje, nagle w bardzo szybkim tępię przejechał samochód, oni szli dalej. Przykuło
ich uwagę to że samochód się zatrzymał i cofał w ich kierunku.
- Wiesz już ? - w samochodzie siedział Diego z bratem .
- Ale o czym mam wiedzieć - nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Fran jest w szpitalu, jest w bardzo ciężkim stanie. - powiedział i pojechał.
Miała do niego tyle pytań, nie wiedziała czemu, gdzie jak. Podejrzewała, że przedawkowała.
- Idziemy, do Fran, chodź - pociągnęła go za sobą.
Nie protestował, wiedział że w takiej sytuacji musi być blisko niej, szli niemal biegiem.
Wsiedli na najbliższym przystanku do busa i pojechali. Po piętnastu minutach byli już w szpitalu.
Zapytali w recepcji o Fran, wskazali drogę i pobiegli, znaleźli ją na drugim piętrze w sali
89.
- Boże Fran co z Tobą - mówiła dziewczyna, niestety jak do rośliny.
Nikogo przy niej nie było, rodzice wcale się nią nie interesowali mieli ją ' gdzieś '.
Nagle wszedł lekarz.
- Z rodziny państwo są ? - zapytał.
- Nie, nie jestem jej najlepszą przyjaciółką, jej rodzice nie przyjdą - mówiła.
- Panie doktorze co z nią ? - dziewczyna zapytała z świeczkami w oczach .
- Przedawkowała gdyby, nie przechodni mogła by umrzeć, ale czemu ona nie kontaktuje.
Jest w śpiączce, narazie nie wiemy kiedy może się wybudzić może to być za kilka godzin,
dni, miesięcy, a nawet lat. Ale w tym przypadku to raczej będą dni. Tylko nie wiemy co
potem.
- Ale co oznacza ' nie wiemy co będzie potem ' ? - zapytała, już łzy po policzkach jej
spływały,Maxi tylko stał oszołomiony i przytulał Naty. Myślał, że ją też mogło to spotkać.
- To znaczy, że jak się obudzi to nie wiadomo czy przeżyje, przedawkowanie było zbyt silne. - powiedział.
Dziewczyna się kompletnie rozpłakała. to była jej przyjaciółka, znały się od dziecka. Miała ją teraz
tak po prostu stracić ? Tak nie może być zrobię wszystko by przeżyła. Nie dam jej tak łatwo, nie dam.
Powtórzyła to kilka razy z zaciśniętymi pięściami.
Spędziłam w szpitalu całą noc, czekała aż Paula da jakiś znak,
że się wybudza niestety, nic. Wszyscy mi mówili, że ona ma dobrą
opiekę i spokojnie mogę iść do domu. Ale ja byłam uparta, nie chciałam
zostawić jej samej, cieszyłam się, że zostałam z nią. Tak to cały czas
bym się martwiła, nic bym nie wiedziała, a ja lubię wiedzieć na czym
stoję. Mimo że rzeczywiście, miał tu wspaniałą opiekę medyczną, ciągle
ktoś zaglądał do niej, to chciałam żeby miała jeszcze lepszą.
Naty nie była najbiedniejsza, nigdy niczego jej i jej rodzicą nie
brakowało, u Fran było przeciwnie, ledwo wiązali koniec z końcem.
Jak kupowały prochy zawsze płaciła Naty, bo Fran nigdy nie miała.
Pomyślała że może coś jej rodzice by zrobili. Pomogli jej finansowo,
zapłacili za jeszcze lepszą opiekę, postanowiła że z nimi porozmawia.
Teraz gdy miała z nimi lepszy kontakt, to może jej się uda. Chodź
nigdy Naty rodzice nie przepadali za Fran, ale może w takiej sytuacji
zmienią zdanie na jej temat. Postanowiła, że wpadnie do domu tylko na
chwilkę, ogarnie się i porozmawia z rodzicami.
Dziś nie poszła do szkoły chciała być przy Fran. Weszła do domu,
miała szczęście zastała obojga rodziców w domu. Rzadkość pomyślała.
- Poczekajcie tu na mnie, ogarnę się i muszę z wami porozmawiać - mówiła.
- Dobra, idź idź poczekamy - powiedzieli jak by chórem.
Naty poszła, wzięła szybki prysznic, wysuszyła włosy.
Zrobiła sobie luźnego warkocza i podążyła do garderoby.
Założyła czarne rurki i dużą bluzę z kapturem Maxiego.
Zeszła na dół.
- To o czym chciałaś porozmawiać? - zapytała mama, kiedy ta szykowała
sobie śniadanie.
- No bo wiecie, że Fran jest w szpitalu, ja wiem ma wspaniałą opiekę,
ale może pomożemy jej jakoś finansowo czy jak. - ciągnęła niepewnie.
- Naty wiesz że my za nią nie przepadamy ? - powiedziała mama.
- Ale to jest moja przyjaciółka, zrozumcie, TATO - prosiła.
Ojciec spojrzał na żonę, i kiwną do niej twierdząco głową.
- Dobrze, ale nie damy pieniędzy jej ani jej rodzinie, sami
opłacimy lepsze leczenie, robimy to tylko ze względu na ciebie.
Powiedział spokojnie tata, mamie się nie podobała ta decyzja, Naty
zawsze dogadywała lepiej się z tatą niż z mamą, mama zawsze była oschła dla niej.
Tak jak by nigdy jej nie chciała, tata wręcz przeciwnie zawsze ciepły,
robił wszystko żeby nigdy mi niczego nie brakowało.
- Dziękuje wam, jesteście wspaniali - powiedziała i uściskała ich oboje.
-Dziś załatwimy wszystko -powiedział tata i pomachał córce na pożegnanie.
- Mogła byś być czasem dla niej milsza - powiedział oschle i odszedł.
Naty zadzwoniła do Maxiego i opowiedziała mu o wszystkim, była zadowolona.
Poszła do szpitala do sali 89 na drugie pięto.
- Mam Ci tyle do opowiedzenia, moi rodzice Ci pomogą, zapewnią Ci lepszą opiekę,
obudzisz się niedługo zobaczysz, i już nie weźmiesz. Będę Cię pilnować.
Mówiła do niej choć wiedziała, ze ona jej nie słyszy.
Nagle do sali wszedł Diego, postanowiłam że zostawię go samego.
Ja poszłam coś przekąsić i spotkać się z chłopakiem.
Wieczorem wróciła do domu, postanowiła, że nie będzie spędzać nocy w szpitalu.
Zrobiła sobie kolacje i czekała na rodziców, aż wrócą i opowiedzą jej o wszystkim. Czekałam na rodziców, usnęła. Rodzice wrócili o 1 w nocy, jak zwykle późno.
- O już jesteście - powiedziała zaspana. Spojrzała na zegarek i się zaśmiała.
- No już, już - rodzice również się zaśmiali.
- No i co, no i co - pytała zaciekawiona.
- No przekazaliśmy trochę pieniędzy na jej leczenie i lepsze leki, a także mają
ściągnąć specjalistę od takich przypadków. - wytłumaczył jej tata.
- Aha i Fran się obudziła - dodała mama.
- I co, wyzdrowieje, jak się czyje ? - Naty zadawała milion pytań.
- Jest w ciężkim stanie, jeżeli uda się jej z tego wyjść, to koniecznie musi iść
na odwyk, załatwiliśmy jej już, zapłaciliśmy za wszystko, tylko jest problem.. -powiedział tata.
- Jaki ? - zapytała zmartwiona.
- Ona nie chce, wmawia każdemu, że jest całkowicie zdrowa, a nie jest - powiedziała mama.
Fran zawsze była uparta, nie tylko uparta była najbardziej upartą osobą jaką, Naty znała.
- Załatwię to - powiedziała i poszła do siebie.
Wzięła prysznic i zasnuła jak małe dziecko.
obudziła się tuż przed 8, była zmęczona, chciała iść dale spać, ale miała ' misje' baaardzo
ciężką. Wstała wzięła kąpiel, dobrze jej zrobiła. Naty mogła się odprężyć.
Wyszła wysuszyła włosy, pokręciły jej się jak by całą noc spała w papilotkach.
pomalowała się delikatnie, chciała zakryć swoje wory pod oczami, które pokazywały się wtedy,
kiedy dziewczyna się nie wyśpi. Założyła beżowe rurki, koszule i sweterek, dodała do tego
vansy w kolorze czekoladowym. Przełożyła torbę przez ramię i wyszła do szpitala.
Wsiadła o busa i po 20 minutach była w szpitalu, przed szpitalem czekał na nią Maxi.
- Hej Naty - dał jej całusa na powitanie.
- Heeejo - powiedziała uśmiechnięta.
- Mamy misje, powiedziała.
- Jaką? - zapytał
- Musimy przekonać Fran, żeby poszła na odwyk - powiedziała.
- To chyba łatwe nie będzie - powiedział niepewny.
- No nie będzie zbyt łatwo, Fran to najbardziej uparta osoba jaką znam - powiedziała.
- To chyba mnie nie znasz - uśmiechną się łobuzersko.
Para zmierzyła do sali przyjaciółki, zastali tam Diego, który właśnie wychodził.
- Hej misiek - powiedziała Naty do Fran.
- Heej, co wy tu robicie ? - zapytała dziewczyna ? Spoglądając na Maxiego
- Przyszliśmy Cię odwiedzić, nie chcesz towarzystwa ? - zapytała dziewczyna.
- Nie no chce, straszne nudy tu są - powiedziała dziewczyna.
- Chyba już z tobą lepiej - zapytała Naty.
Spoglądała na nią dziewczyna wyglądała dość dobrze, jak na kogoś kto był w kilku dniowej śpiączce,
po przedawkowaniu.
- Fran ,bo my tu jesteśmy tak na prawdę nie tylko Ci potowarzyszyć - wydukała Naty.
- Jeżeli, przyszliście dawać mi tu kazania o odwyku, to lepiej skąd idźcie, ja nie jestem
żadną narkomanką, do cholery jasnej. - powiedział zdenerwowana.
- Ale dziewczyno ty nie zdajesz sobie sprawy co ty robisz - powiedział Diego.
- Właśnie - dodała Naty
- Ty nie jesteś lepsza, jeszcze tydzień temu, ćpałaś gorzej ode mnie, a teraz taka święta,
poznałaś kochasia który Cię odmienił, SUPER, ale pamiętaj jeszcze tydzień temu byłaś gorsza
niż ja, nigdy o tym nie zapomnisz, a teraz wyjdźcie. - krzyknęła Francesca.
- Ja się tak nie poddam, nie wiesz co mówisz, jesteś na silnych lekach. - powiedziała dziewczyna.
Chłopak wziął Naty za rękę, odwrócili się kierunkując do wyjścia z sali, a w drzwiach czekała
ich niemiła niespodzianka, a raczej niemiła dla Naty. Niemiłą niespodzianką dla Naty, byli jej rodzice w drzwiach. Dziewczyna,
była tak zszokowana, że powiedziała tylko.
- Naty, co ta dziewczyna wygaduje ? – wykrzyczała matka. Ojciec tylko się
przyglądał, w jego oczach było widać smutek, zawiedzenie, czy coś podobnego.
- Ona bredzi za dużo leków – powiedziała. Rozpłakała się i szybko wybiegła, Maxi
Dopiero ogarnął o co chodzi, i po chwili wybiegł za nią.
- Naty, Naty stój ! – krzyczał.
Dziewczyna się nie zatrzymywała. Chłopak dogonił ją, było to rzeczą jasną, w końcu
Sportowiec.
- Ej Skarbie ! Uspokój się ! Nie płacz – mocną ją przytulił. Dziewczyna ciągle płakała.
Przez łzy powiedziała.
- Już zaczynało mi się z nimi układać, a teraz co znów mnie znienawidzą, będą mieli
mnie gdzieś, oni zawsze myśleli, że jestem słodką, grzeczną nastolatką. – mówiła z
żalem w głosie, było jej tak ciężko, że nie da się tego opisać. Miała ochotę wybiec z
Jego ramion, pobiec po towar i ćpać, aż to takiego haju że wszystko będzie łatwe, fajne
I proste, ale wiedziała, że nie może zrobić tego Maxiemu. Nie wybaczył by jej nigdy.
- Spokojnie, porozmawiacie powiesz im, ze już nie bierzesz tydzień, to dużo. –powiedział.
Może i trochę ją uspokoił.
- Ale ty nie znasz moich rodziców, oni są na swój sposób surowi - powiedziała.
- Jesteś ich córką, będą chcieli dla Ciebie jak najlepiej. – powiedział.
- Jestem pewna, będą chcieli wysłać mnie na odwyk z Fran, a ja na prawdę już nie chce brać – ciągnęła .
- Chodźmy, może do domu, co ? – zaproponował.
- Dobrze, ale do mnie nie chce, żeby ktoś od Ciebie widział mnie w takim stanie. –powiedziała.
Maxi uśmiechnął się tym swoim ślicznym uśmiechem, pociągną dziewczynę za sobą i poszli.
Naty otworzyła dom, usiedli na kanapie oglądali jakieś śmieszne kreskówki na TV, ale nikogo nie śmieszyły. Naty położyła głowę na kolanach Maxiego i usnęła, chłopak też się zdrzemnął. Obudził ich trzask drzwi. Do salonu weszl i rodzice Naty.
- Naty musimy porozmawiać- powiedziała mama.
- To ja się już będę zbierał. – powiedział Maxi.
Naty go odprowadziła, a on rzucił głośne do widzenia. Pocałował dziewczynę i powiedział.
- Zadzwonię potem.
Naty poszła do rodziców, już wiedziała o czym będą rozmawiać, usiadła na kanapie i spoglądała raz na tatę,, raz na mamę.
- Domyślamy się, że wiesz o czym mamy zamiar z tobą rozmawiać – powiedziała oschle mama.
Naty zawsze czuła, że mama jej nigdy nie chciała, dużo razy jej mówiła że chciała chłopczyka.
Czuła się przez własną matkę nie kochana. Z tatą było przeciwnie, mimo że rzadko miał dla niej
Czas, to zawsze ona była jego oczkiem w głowie. Małżeństwo jej rodziców było tak jak by z Rozsądku.
- Tak – spojrzałam z politowaniem na tatę.
- Córciu więc, co masz nam do powiedzenia, co ? – zapytał smutnym głosem.
- Kiedyś, kiedyś brałam ale tylko troszkę, ale poznałam Maxiego i to się zmieniło, wiem że znów będziecie
mieli mnie gdzieś, znów będziecie mnie zostawiać, olewać. Po części to przez waz brałam, nigdy nie mieliście dla mnie czasu, liczyła się tylko praca. – krzyczała .
- Tak, jesteś narkomanką, a teraz zawalisz na mnie i na ojca – powiedziała chamsko matka.
- Nie odzywaj się już, ma dość – krzykną ojciec na żonę. – Ciągle ci coś nie pasuje wszystko byś zwalała na córkę, dla ciebie ona jest jak kula u nogi, tak ? Bo co za młoda się nie zdążyłaś wyszaleć. – powiedział do niej .
Matka Naty oburzona zachowaniem swojego męża wyszła z domu trzaskając drzwiami.
Naty nie wiedziała co powiedzieć. Miała mętlik w głowie jak nigdy.
- Przepraszam Tato, tak bardzo Cię przepraszam – mówiła płacząc.
- Już, już skarbie nie płacz – przytulił swoją córkę.
Poczuła bezpieczeństwo od strony ojca. Ojciec też miał mętlik w głowie.
- Ja też przepraszam, że zdawałem Ciebie na siebie samą – mówił.
- Teraz przysięgam Ci, już tydzień nic zero, ani troszeczkę- powiedziała ocierając łzy.
- Wierzę Ci, co Ty na to żeby pójść do kina, co ? – zaproponował tata.
- Dobrze tylko się troszkę ogarnę – powiedziała i pobiegła do siebie. Dziewczyna wzięła szybki prysznic i się uszykowała. Zadzwoniła do Maxiego opowiedziała mu o całej sytuacji, o tym jak zareagowała matka, a jak ojciec, rozłączyła się i zeszła na dół. Tata już na nią czekał. Wzięli
kurtki i wiedli do auta. Poszli na komedie, łzy płynęły im ciurkiem ze śmiechu, oboje bardzo dobrze się bawili. Po filmie poszli do budki typu fas – food . Naty się przypomniał czasy kiedy była małym dzieckiem, zawsze tata jak wracał z podróży zabierał ja na tego typu rozrywki. Wiedziała, że do szczęścia potrzebuje tylko ojca, Naty chciała też mamy. Następnego dnia Naty obudziła się, czuła się tak lekko. Miała nawet ochotę iść do szkoły. Wiedziała, że spotka tam Maxiego, to wywoływało jej uśmiech na twarzy. Z narkomanki, stała się zwykłą nastolatką, a zawdzięcza to swojemu księciu. Dziewczyna wstała, pobiegła się umyć, miała dużo czasu do szkoły, więc postawiła na gorącą kąpiel. Po kąpieli wysuszyła swoje włosy i idealnie je wyprostowała, była normalnie uzależniona od swojej prostownic, ale jej włosy w ogóle nie były zniszczone, dlatego że używała tysiące odżywek. Postanowiła że założy dziś zwykłe jasne rurki do tego wciągnie białą koronkową koszulę, a do tego miętową marynarkę, założyła beżowe zamszowe baleriny z kokardką na czubku. Pomalowała rzęsy i usta. Czasem też malowała kreski, ale dziś jej się nie chciało. Zeszła na dół, poczuła piękny zapach, a tam tata szykował jej śniadanko.
- Hej, co tam szykujesz ? – zapytała swojego ojca.
- Cześć słonko, naleśniki z nutellą i truskawkami- powiedział i dodał – Twoje ulubione.
- O ja cię ! Dziękuje, Dziękuje. Tylko wiesz nie rozpieszczaj mnie tak bo przywyknę – zaśmiała się. Tata również się uśmiechną, Naty skonsumowała pyszne śniadanie i poszła do szkoły, przed domem czekał na nią Maxi.
- No proszę jaka odstrojona, nono – powiedział Maxi mierząc ja wzrokiem.
- Też się cieszę, że Cię widzę – powiedziała i pocałowała go w policzek.
- To co do szkoły, na pierwszej mamy matematyke – powiedział Maxi.
- Hmmmm, kocham to – dziewczyna uśmiechnęła się.
Doszli do szkoły zmierzyli do szkoły. Poszli na samą górę pod klasę i usiedli sobie .
- Patrz jeszcze troszkę i wakacje – powiedział Maxi, uśmiechając się.
-No właśnie, cieszę się bardzo, mam już dość szkoły – uśmiechnęła się.
- Co ty na to żeby wakacje spędzić tylko we dwoje, hm ? ! – zapytał.
- No wiesz, może ja się Ciebie boję i nie chce być sam na sam z tobą - chciała być poważna ale jej to nie wyszło.
- Dobra jest, złamiesz się – powiedział, chłopak także próbował udawać obrażonego.
Nagle oboje zaczęli się głośno śmiać, każdy się na nich patrzył jak na idiotów. Chłopak zaczął łaskotać dziewczynę, tu ją miał miała straszne łaskotki, jak ktoś ją zaczynał łaskotać krzyczała jak chora, jak to się mówi tak, że ‘ trupa by obudziła. Nagle zabrzmiał dzwonek, oboje weszli do klasy zajęli ostatnią ławkę przy oknie, obok ich ławki usiadł Diego, lekcja im się strasznie dłużyła. Odkąd Fran wylądowała w szpitalu, Diego był jak by przybity. Nagle Maxi szturchnął Naty i podał jej karteczkę była od Diego, pisało na niej : NIE WIEM CO ZROBIŁAŚ, ALE DZIĘKUJE FRAN ZGODZIŁA SIĘ IŚĆ NA ODWYK, JESTEŚ NAJLEPSZA. Tak naprawdę to ona nic nie zrobiła, wychyliła się za ławki i posłała mu tylko uśmiech. Nie miała pojęcia kto lub co ją przekonało, do zmiany zdania. Posłała z Maxim sobie tylko spojrzenie , które mówiły same za siebie. Nareszcie pomyślała dziewczyna zadzwonił dzwonek, koniec matmy i patrzenia na nauczycielkę .Lekcje mijały bardzo szybko, po szkole Naty miała iść z Diego do Fran, a potem na spotkanie z Maxim. Nie miała nawet czasu zajrzeć do książek. Zabrzmiał dzwonek, dziewczyna pobiegła do szatni, zmieniła buty, zarzuciła marynarkę i wyszła, czekała przed szkołą na Diego. Wyszedł ze szkoły razem z Maxim, dziewczyna pożegnała się ze swoim ukochanym i podążyła za Diego.
- Wiesz może co ją skłoniło do zmiany decyzji o odwyku – zapytała Naty.
- Mówiła coś o twoim tacie, że był u niej i żeby zrobiła to dla swoich bliskich, coś takiego mi mówiła – odpowiedział na zadane pytanie przez dziewczynę.
- Mój tata ? – zapytała ze zdziwieniem, pewnie chciał żebym już się nie smuciła.
- No tak mi mówiła, mówiła pan Gustav, Naty tata, czyli twój tata. – powiedział.
- No tak, tak – była zdezorientowana.
- No, ale wszystkiego dowiesz się od Fran, podobno ma wyśmienity humor – powiedział.
Dziewczyna uśmiechnęła się na tę wiadomość, cieszyła się że powoli wszystko wraca do normy. Nie wiedziała tylko co będzie z jej rodzicami, czy się rozwiodą czy będą ze sobą, a może separacja. Nie wiedziała co myśleć, ale dała sobie spokój nie chciała mieszać sobie w głowie tymi problemami. Doszli do szpitala, weszli do windy i wjechali na drugie piętro do Sali 89.
- Hej – powiedziała Naty rzucając się na przyjaciółkę, i ucałowała ją w policzek.
- Cześć, i od razu przepraszam – powiedziała smutno Fran.
-Ej, kochana Nie masz za co, nie wiedziałaś co mówisz, spokojnie jest dobrze ! – powiedziała przytuliła dziewczynę. Obie dziewczyny się rozkleiły. Naty spędziła miło czas z przyjaciółką, około siedemnastej musiała już niestety opuścić szpital. O siedemnastej trzydzieści umówiła się z Maxim w parku, mieli zamiar iść na coś dobrego do jedzenia. Zobaczyła, że Maxi już czeka na ławce w parku na dziewczynę.
- Cześć skarbie, długo czekasz ? – usiadła obok i pocałowała go.
- Cześć piękna, nie no co ty przed chwilą usiadłem – powiedział chłopak, po czym się uśmiechną.
Patrzeli sobie w oczy, to była taka słodka para, uwielbiali ich, a oni uwielbiali przebywać ze sobą. Nie widzieli świata poza sobą.
- To gdzie idziemy ? – Naty przerwała ich ‘ trans ‘ .
- Masz ochotę na typowego fas – food i lody ? Ogromne lody ? – zapytał Maxi z uśmiechem.
- Chcesz żebym wyglądała jak szafa trzy drzwiowa ? – zapytała śmiejąc się.
I poszli do typowej budki z takim żarciem, dziewczyna była najedzona, ale przecież obiecała mu jeszcze lody. Więc poszli do typowej budki z lodami. Nie zwrócili uwagi była godzina dwudziesta pierwsza, a jeszcze Naty nie zajrzała do książek.
- Cholera, skarbie przepraszam muszę już iść – powiedziała smutno dziewczyna.
- Czemu co się stało ? – zapytał .
- Nie zajrzałam nawet do książek jeszcze. – powiedziała.
- No dobrze, chodź odprowadzę cię, przecież nie będziesz chodzić sama po nocy – powiedział i ją uścisną. Złapał ją za rękę i poszli w stronę domu, odprowadził dziewczynę, pożegnali się i każdy poszedł w swoją stronę. Dziewczyna przywitała się z tatą, zjadła kolację, wskoczyła pod prysznic i w piżamkę. Następnie otworzyła książki i ślęczała nad nimi do nocy. Miała już dość sprawdziła Facebooka i poszła spać. Dni mijały szybko, wszystko wracało powoli do normy. Naty była szczęśliwa z Maxim, a on z nią, byli parą jak z obrazka, idealną. Fran już wyszła ze szpitala. Jej też się układało. Wyjechała na odwyk na prawie koniec miasta . Diego odwiedzał ją tak często jak tylko mógł, w końcu dzieliły ich setki kilometrów. Fran już miała coraz mniejszy pociąg do proszków, rozmawiałyśmy codziennie na gg, fb czy skype. Tata z mamą mieli się rozwieść w najbliższym czasie, na razie separacja. Z jedne strony poczułam jakąś nieznaną ulge z tego powodu, a z drugiej strony to w końcu moja matka, dzięki niej jestem tu, na tym świecie. Dziś była piękna słoneczna, pogoda. Sobota kochana, sobota. Do wakacji zostało raptem dwa tygodnie. W ten piękny dzień umówiłam się z moim misiem i ustalić co będziemy robić w wakacje. Miały to być wakacje we dwoje, ale stwierdziliśmy, że miło będzie nam i Fran i Diego jak im też to zaproponujemy, zgodzili się. Nam wszystkim bardzo pomysł się spodobał. Tym bardziej że chłopcy się polubili. O czternastej dopiero zwlekłam się z łóżka. Zaczęłam się szykować bo o siedemnastej mieliśmy spotkać się w centrum. Dochodziła za dwadzieścia piąta, wzięłam torbę i wyszłam z domu. Drogę pokonywałam bardzo wolno, gdyż do galerii miałam ‘ dwa kroki ‘ . Kiedy doszłam Maxi już czekał.
- Hej – pocałował mnie na przywitanie.
- Strasznie tęskniłam – rzuciłam mu się na szyje i patrzyłam mu głęboko w jego duże ciemne oczy.
Uśmiechnął się, po czym wziął mnie za rękę i weszliśmy do centrum. Było tam tłoczno tyle ludzi jak na szał zakupowy w Boże Narodzenie. My z Maxim chodziliśmy po różnych biurach podróży, wypatrywaliśmy jakiś ciekawych ofert w przyzwoitych cenach. Postawiliśmy na Grecje, mimo że na wakacje zawsze gdzieś wyjeżdżałam z rodzicami, nigdy nie byliśmy w Grecji. Moi rodzice, a raczej mama wolała jakieś inne miasta/państwa. Drogie, ekskluzywne. Typu Dubaj. Zawsze musiała mieć hotel pięć gwiazdek, wszystko pod nosem, basen, Spa. Chodź raz miałam ochotę na ‘ niedrogie ‘ wakacje. Może inni na moim miejscu by się cieszyli, ta to ma fajnie, Ojciec najlepszy prawnik w kraju, mama super modelka, znana w całym Paryżu. Nigdy tego nie chciałam. Jak już zamówiliśmy wszystko wyszliśmy z biura podróży i od razu zadzwoniłam do Fran, a Maxi do Diego.
- No hej słońce – powiedziałam do Fran przez telefon.
- Cześć, załatwiliście? – pytała ciekawa.
- Tak, jedziemy do Grecji na calutkie 3 tygodnie, za jakieś 3500 złoty, hotel jakiś taki nie najgorszy bodajże 3 gwiazdki, ale to nie ważne do plaży mamy raptem 300 metrów. Pokoje z pięknymi widokami, samolot mamy o 6 rano 30 czerwca. – Przekazałam jej informacje.
- Ale Naty wiesz ja myślałam o czymś zwykłym, mazury czy Bałtyk, nie mam 3500 złoty. – powiedziała smutna .
- Spokojnie o nic się nie martw, załatwiłam, że pomożemy mojemu tacie trochę u niego w kancelarii prawniczej, wiesz takie przynieś, wynieś, pozamiataj, ale zawsze coś – powiedziała wesoła
- Nie mogę go tak wykorzystywać, zapłacił za moje leczenie i tak nigdy mu się nie odwdzięczę – powiedziała.
- Nie marudź! Wie ze jesteś dla mnie ważna, że jesteś dla mnie siostrą, której nie mam, a zawsze chciałam mieć więc nie marudź ! CIESZĘ SIĘ, ŻE SIĘ ZGADZASZ, PA SIOSTRZYCZKO – dziewczyna dumna z siebie, rozłączyła się i uśmiechnęła do Igora. Chłopak też już wszystko przekazał koledze.
Para poszła coś przekąsić, potem udali się do Naty i spędzali razem miło czas. Ten tydzień niesamowicie mi się dłużył, nauczyciele dopytywali nas na lepsze lub gorsze oceny. Jeszcze został tydzień męczarni no, ale potem czeka nas RAJ ! Jest piękny słoneczny piątek.. To już jutro pomyślała dziewczyna, już jutro będę sama o sobie decydować. Lubiła być córeczką tatusia, ale już jutro będę nią mniej. Paula wczoraj wróciła z ośrodka, całkiem odmieniona. Dziś miałam się z nią wybrać do centrum handlowego na zakupy. Musiałam wyglądać olśniewająco, w końcu moja 18-nastka. Dochodziła osiemnasta pobiegłam po Fran i razem udałyśmy się do centrum, a nasi chłopcy na piwo. Wiadomo jakie to są zakupy z facetami ‘ NO DŁUGO JESZCZE ‘ , jedyny facet jakiego znam i nie stęka na zakupach to mój tata. IDEAŁ.
- No to co Franco kupujemy, hm ? – powiedziałam.
- Ja postawie na coś mini – powiedziała zafascynowana. Przezywała moją osiemnastkę jak by była jej, cieszyło mnie to bardzo, że jesteśmy ze sobą jak siostry. Ona ma ją dopiero za 3 miesiące.
- A ty co na jutro preferujesz ? – zapytała .
- Małą czarną i szpilki w kolorze nude – wyszczerzyła się.
- O nie wieże Naty zakłada szpilki, ludzie w kominie trzeba to zapisać ! ZAWSZE VANSY VANSY VANSY i nic więcej – śmiałyśmy się z tego co powiedziała Fran, ale nie ukrywam, że tak było, nie uważałam szpilek, sandałek, rzymianek itp. Tylko i wyłącznie trampki.
==========================================================================
Witam Was po miesiącu albo i więcej z kolejnym One Shotem .
Tym razem to z Naty zrobiłam tą gorszą.
Po mimo tego że nie jest już tak jak kiedyś bo nie ciągnie mnie już tak do oglądania Violetty to i tak nie przestanę pisać przynajmniej do czasu.
Przepraszam , że tak długo musieliście czekać ale jest w końcu .
Nudny ale jest .
Kocham Was !!!
Pozdrawiam i całuję <3 <3
Edzia
czwartek, 12 lutego 2015
One Shot ,,Wszystko stracić'' cz.2 ~ostatnia
Naty która była wyczerpana przecież mogła stracić przez to pracę a jednak to zrobiła żeby uratować jej życie . Nikt nie wiedział że studiowała medycyne zaledwie 2 lata
ale dużo i to bardzo dużo się nauczyła przestała przez swoją chorobę i ciążę którą i tak później straciła później nie chciała już kontynuować i postanowiła zostać
pielęgniarką. Gdy Naty wyszła z bloku operacyjnego nikt jej nie zauważył a ona osuwała się po ścianie. Nagle zauważyła ją Viola i podeszła do niej
-Naty? I co?
Naty nie była nic w stanie powiedzieć była w szoku to była jej pierwsza w życiu operacja jak ona operowała . Po jej policzkach zaczęły spływać łzy łzy szczęczęścia
w końcu gdyby nie ona Francesca możliwe że już by nie żyła.
-Naty! -Wykrzyknęli wszyscy i podeszli do niej
-Co z nią? - zapytał Diego a ona cały czas patrzyła w jeden punkt
-Jjjja -nie była nic w stanie powiedzieć
Viola i Lu zaczęły płakać mysląc że ich przyjaciółka umarła.
-Ty co? - zapytał Leon
-Ja ją ....
-Cholera jasna mów -powiedział już zły Diego
-Ona żyje
-Cccooo?- zapytała Viola
-Ona żyje
-Jak to możliwe że jesteś pielęgniarką a uratowałaś życie operacją? - zapytał Andres
-Bo ....
Nagle z oddziału wyszedł Dr.Krystofiak
-Co pani narobiła ? Jakim prawem?
Zaczął zadawać pytania kiedy z bloku wyjechała Fran i pielęgniarki
-Do mnie ! -zwrócił się surowym tonem
Naty wiedziała co ją czeka ale nie bała się konsekfencji .
-Jakim prawem operowała pani moją pacjentkę ?
-Studiowałam medycynę
-Ale to nie znaczy że może pani przejmować moich pacjentów i i ch operować
-Gdyby nie ja ona by już nie żyła
-Wie pani co pani narobiła?
-Zrobiła bym to poraz kolejny gdyby była taka potrzeba
-Nie ma pani prawa to była i nadal jest moja pacjętka
-Ale ja jej ....
-Dosyć ! Zostaje pani dyscyplinarnie zwolniona
-Noi dobra dziękuję
-Jutro proszę przyjść po dokumenty
-Do widzenia
Wyszła z gabinetu zdenerwowana w końcu uratowała jej życie a ten ją zwolnił. Nagle usłyszała za sobą krzyki
-Naty! Naty
-Co?! - odpowiedziała zła
-Przyniosłem ci tylko rzeczy
-Dzięki
-Coś się stało?
-Nie
-Jak się czuje Francesca?
-Pielęgniarki mówią że uratowałaś jej życie dzięki
-Nie ma za co . Przepraszam ale muszę już iść
Poszła do siebie na oddział dyrektor oddziału już o wszystkim wiedział powiedział jej że była wspaniałą pracownicą i gdyby to od niego zależało to by jej pozwolił zostać.
Natalia pożegnała się ze wszystkimi koleżankami i wyszła.
Z jednej strony cieszyłą się że mogła pomóc swojej byłej przyjaciółce ale wciąż ją bolało to jak wtedy ją wszyscy potraktowali. Na te wspomnienia w jej oczach pojawiły
się łzy . Nagle na kogoś wpadła
-Ppppprzepraszam
-Uważaj jak chodzisz
-Ty nigdy nie miałeś gorszego dnia? - odpowiedziała i go wyminęła
-Masz rację przepraszam ale jestem zdenerwowany moja przyjaciółka miała dzisiaj operację - nagle na siebie spojrzeli chłopakiem na którego wpadła był Maxi
-Muszę już iść
-Poczekaj Naty proszę
-Śpeszę się
Nie słuchając go dalej uciekła do domu .
Maxi tej nocy nie mógł spać tak bardzo ją kocha zaczął przypominać sobie ich wspólne chwile i nagle przypomniało mu się ich rozstanie
,,-Maxi wierzysz jej a nie mi ? Swojej dziewczynie ?
-Jest moją bliską koleżanką bardzo bliską koleżanką
-Nie widzisz tego ? Ona na ciebie leci i chce nas rozdzilić
-Nie kłam . Nie jest do tego zdolna znam ją bardzo dobrze
-Aha to może niech teraz ona zajmie moje miejsce
-O co ci chodzi?
-Serio myślisz że mogłam cię zdradzić później iść z nim spać i na końcu zacząć ćpać?
-Ja niewiem może tak
-Jesteś świnią . Nienawidzę cię . Z nami koniec ,,
Dopiero teraz zaczął kojarzyć fakty przecież data zdjęć to 29.sierpnia a oni wtedy z przyjaciółmi byli na wiwaku a co jeśli Naty miała rację i Camila chciała się zemścić
bo była zazdrosna a on jej się podobał. Musiał o tym porozmawiać z Naty ale także z Camilą.
Naty dzisiaj wyjątkowo wstała później niż zwykle w końcu nie musiała się śpieszyć w końcu nie miał już pracy .
Równo o 12 była w szpitalu najpierw postanowiła odwiedzić Fran i zobaczyć jak ona się czuje .
Była pod drzwiami jej sali i zastanawiała się czy nadusić klamkę. W końcu była odważna i lubiała rezyko więc nadusiła klamkę .
W sierotku zobaczyła Leona , Diego , Maxiego i Andresa
-Natka - podbiegł do niej Andres i ją przytulił
-Też się cieszę że cię widzę ale dusisz mnie
Andres ją puścił a ona podeszła do łóżka na którym leżała Fran
-Jak się czujesz?- zapytała niepewnie
-Dobrze nawet bardzo dobrze ale to tylko dzięki tobie gdyby nie ty
-Dobra dobra teraz musisz odpoczywać , żadnego wysiłku i masz dużo leżeć
-Czuję się jak bym była w ciąży - wszyscy się zaśmiali
Naty spojrzałą się na już swój płaski brzuch . Poroniła 7 miesięcy temu ale wciąż o tym pamięta , spojrzała się na Maxiego i położyła swoją rękę na brzuchu.
-Dobra to ja uciekam
-Naty ....
-Tak ?
-Dziękuję
-Nie ma za co
Odpowiedziała i wyszła . Po 40 minutach wychodziła ze szpitala ze swoimi rzeczmi wychodząc spotkała Maxiego który kończył palić papierosa . Zdziwiło ją to ponieważ
wcześniej nie palił .
-Możemy pogadać ? - zapytał
-Nie mamy o czym
-Proszę
-A ja cię proszę żebyś dał mi spokój
Nie czekając na jego odpowiedź ruszyła samochodem do domu . Nie wiedziała że to jeszcze nie koniec myślała miała nadzieję że już wiięcej ich nie spotka .
A może tylko tak sobie wmawiała ?
Maxi wchodząc do sali Francesci spotkał wychodzącą pielęgniarkę którą wcześniej widział z Naty .
-Przepraszam - postanowił zarezykować
-Tak?
-Mogła by mi pani pomóc?
-Oczywiście
-Potrzebuje jednej informacji żeby naprawić swój błąd
-Nie rozumiem
-Wiem że koleguje się pani z Natalią
-No tak ale do czego pan zmierza?
-Potrzebuję jej adres
-Ale ....
-Proszę jest pani moją jedyną deską ratunku chcę naprawić swój błąd
-Ja nie wiem czy mogę
-Proszę to jest dla mnie naprawdę ważne
-No nie wiem
-To chociaż mi powie pani na którym oddziale pracuje
-Ale Naty już tutaj nie pracuje
-Jak to ?
-Poczeka pan tutaj chwilkę
Poszła do gabinetu pielęgniarek po chwili wróciła i dała mu do ręki małą żółtą karteczkę .
-Powodzenia - powiedziała i odeszła
Zdziwiony otworzył karteczkę i ujrzał na niej adres:
Słoneczna 15 a
nr:630721955
Natalia Navarro
Uśmiechnął się na samą myśl że jeszcze dzisiaj spotka się z kobietą jtórą kocha. Szczęśliwy wszedł do sali swojej przyjaciółki . Po 3 godzinach wszyscy opuścili szpital .
Maxi najpierw skierował się do sklepu i kupił ich ulubione czerwone wino i jej uwielbione czekoladki , następnie wstąpił do kwieciarni i kupił bukiet czerwonych róż .
Po drodze postanowił że kupi jej coś jeszcze w stąpił do sklepu z zabawkami i kubił jej dużego misia który trzymał w pluszowych łapkach czerwone serce na którym było
napisane ,, Kocham Ciebie i Tylko Ciebie '' zawsze był romantykiem w drodze do Naty uświadomił sobie że tak naprawdę nigdy nie zależało mu tak na Camili jak na Naty
nigdy tak o nią nie dbał.
Kiedy był już pod jej drzwiami , zadzwonił dzwonkiem i czekał po chwili otworzyła mu jego ukochana . Wyłonił się z za pleców wielkiego misia i uśmiechnął się do niej .
Ta zaraz chciala zamknąć drzwi ale on był szybszy i wszedł do jej domu .
-Mówiłam że nie chcę cię widzieć
-A ja wiem że prawda jest inna
-Nic nie wiesz
-To mi opowiedz
-Nie chcę . Wyjdź
-Poproszę kawę czarną i 2 łyżki cukru
-To nie kawiarnia
-Ale tutaj jest lepiej niż w kawiarni
Skierował się do salonu i usiadł na kanapie .Po 10 minutach weszła z kawą i położyła ją na małym stoliku ze szkła .
-A ty nie posiedzisz ze mną ? -zapytał
-Muszę gotować obiad
-To ja ci pomogę -powiedział i wstał
-Nie potrzebuję pomocy -powiedziała trochę zła
-Słońce złość piękności szkodzi
-Yhhh nie denerwój mnie
-Proszę wstaw kwiatki do wody bo zwiędną
Wyrwała mu kwiaty z ręki i poszła wstawić do wazonu. Maxi odłożył misia i czekoladki i skierował się za Naty do kuchni .
Robili spaghetti świetnie się przy tym bawiąc i śmiejąc . Maxi wylał na Naty nie chcący sos a ona wysypała mu na głowę trochę makaronu .
Śmiejąc się weszli do jadalni zaśadli do stołu i zaczęli kosztować obiad który przygotowali.
-Ale się zmieniłaś -zaczął rozmowę
-Nie nauczyli cię rodzice kultury ? Jak się je to się nic nie mówi tylko delektujesz się jedzeniem?
-A wiesz że jakoś nie
-No wybacz ale ja cię tego uczyć nie będę
-Sama się oddzywasz
-Ja mogę
-Bo ?
-Bo nie mam rodziców
Po tej wypowiedzi za panowała cisza . Po skończonym obiedzie wstawili naczynia do zmywarki.
-Masz kieliszki do wina?
-Nie piję
-No proszę
Prosił ją tak długo aż uległa
-Zaraz przyniosę
Po 3 minutach wróciła z 2 kieliszkami i korkociągiem. Piła tylko dlatego że była już godzina 17:32 i jutro nie szła do pracy więc pozwoliła sobie na odrobine alkocholu.
Usiadła obok niego i podała mu korkociąg.Ten odkręcił butelkę i wziął od niej kieliszki i po nalewł wina w każdym po tyle samo.
Podał jej kieliszek i się nim stuknęli . Po 40 minutach wypili już więcej niż pół butelki .
-Naty bo ja muszę ci coś powiedzieć -powiedział dosyć niepewnie
-Co ?
-Ja dopiero nie dawno skojarzyłem fakty z naszego rozstania
-I?
-Miałaś rację data zdjęć których dostałem to 29 a wtedy byliśmy na wakacjach . Wskazuje na to że to był fotomontaż
-Wiem , wiedziałam o tym od samego początku
-Przepraszam że wtedy tak na ciebie na wrzeszczałem ale ja jej uwierzyłem nigdy mi nic takiego nie zrobiła ale teraz wiem że od samego początku się we mnie podkochiwała
ale odrzuciłem ją z twojego powodu
-Przyjmuję przeprosiny. Co tam u Mechi(siostra Maxiego)
-A dobrze nie lubi Camili i często pyta się o ciebie pyta
-O mnie ?
-Przecież wiesz że od zawsze cię uwielbiała
-Ja ją też
-Moi rodzice też cię lubią i to bardzo nawet ostatnio poruszyli twój temat
-Lubią?
-Tak i powiedzieli że chcieliby żebyś to ty była ich synową a moją żoną
Zarumieniła się na te słowa. Zawsze traktowała państwa Ponte jak własnych rodziców . Nawet nie odczuwała tak bardzo straty
rodziców jak państwa Ponte .
-Naty? -powiedział gdy po raz kolejny nalewał im wina do kieliszków
-Tak?
-Pamiętasz wtedy przed szpitalem Diego powiedział ,,Oddałaś jej chorą krew '' czy jakoś tak o co mu chodziło?
-Nie ważne
-Byłaś chora ?
-Nie odpuścisz? -zapytała a on pokręcił głową na ,,nie''
-Tak byłam chora ale teraz już tego wyszłam i jestem zdrowa
-To dobrze cieszę się
Po 3 godzinach wypili już dwa wina i otwierali 3 ale nie byli mocno pijani prawie wogóle nie bylo tego po nich widać
-Maxi a pamiętasz jak wtedy Ludmiła was pomalowała jak usnęliście na plaży
-To nie było śmieszne . A ty jako moja dziewczyna powinnaś mnie wtedy obronić
-Hehehe tylko że to j achciałam zrobić coś głupiego a Fran wpadła na ten pomysł Lu dała nam kosmetyki a Violka miała za zadanie was obudzić i nic wam nie mówić
-Osz ty ! -przewrócił ją na kanapę i zaczął łaskotać od zawsze miała łaskotki a on o tym dobrze , bardzo dobrze wiedział
-Mmmmmmaxi ppppppprzestań proszę
-Nie trzebabyło mi tego mówić. Teraz czeka cię kara
-Dddddddaj mi ssssię cccccchociaż na pić hehehe
Wziąl butelkę z winem i nalał jej trochę do buzi później nalał sobie i znowu jej
-Maxi muszę do łazienki -szepnęła mu na ucho
-To chodź -od szepnął
Zwariowałeś?
-Nie czemu ?
-Ja chcę iść sama
-Ehhh no dobra -powiedział i wstał z niej lekko musnął jej policzek który był czerwony i gorący od wina
Po 5 minuutach wróciła zmokrymi rękoma którymi zaczęła chlapać Maxiego
-No nie wierzę jamyślałem że będzie rozejm
-No chyba jednak nie
Gdy zobaczyła że chłopak diametralnie się podnosi zaczęła uciekać.
Po 20 minutach gdy stanął żeby napić się wina ona skożystała z tej okazji i poszła na moczyć ręcę chciała wziąść szklankę bo poczuła jak ciepłe dłonie oplatają jej
talię ona się odwróciła i pochlapała mu twarz żeby ją puścił lecz to nie poskutkował odwróciła się w stronę zlewu wzięła szklankę w którą nalała wody przy okazji mocząc
sobie ręce.Odwróciła się w jego stronę i oblała mu koszulkę którą miał na sobie ten się zaśmiał i zaciągnął ją do salonu. Ze spokojem usiedli na kanapie . Myślała że
odpuści . Ale on czekał na odpowiedni moment. Chwyciła za butelkę i nalała sobie do kieliszka trochę wina. Wypiła od stawiła kieliszek na stolik i rozsiadła się wygodniej .
Maxi odwrócił się w jej stronę i zaczął ją łaskotać , Naty śmiała się w niebogłosy . Ich spojrzenia nagle się spotkały a Maxi przestał ją łaskotać .
Zaczęli się do siebie zbliżać po chwili ich usta spotkały się w czułym i namiętnym pocałunku. Obydwoje tak samo pragnęli tego momentu . Całowali się coraz to namiętniej
-Nawet .... nie .... wiesz .... jak .... bardzo .... mi .... tego .... brakowało - wyszeptał pomiędzy pocałunkami
Poczuł jak Naty się uśmiecha na jego słowa. Natalia zaczęła się podnosić , Maxi nie wiedział o co chodzi więc nie reagował.
-Usiądź .... proszę - w końcu powiedziała
Maxi zrobił tak jak kazała mu jego ukochana. Po chwili poczuł jak jego cały świat siada mu na kolanach i przysuwa się bliżej tak że stykają się ciałami teraz
zrozumiał o co jej chodziło gdy prosiła go o to aby usiadł po prostu chciała być jeszcze bliżej niego. Nie obchodziło jej że będzie miała koszulkę mokrą przez tą bliskość
po prostu chciała więcej i więcej.
Po 10 minutach Maxi się podniósł z kanapy Naty wyczuwając zamiary Maxiego oplotła go nogami w pasie i chwyciła butelkę z winem które jeszcze zostało.
O godzinie 24 padli obok siebie zmęczeni na ich ciałach było widać kropelki potu . Naty chwyciła butelkę z winem i się na piła później podała ją Maxiemu ten zrobił
2 duże łyki i odstawił butelke na szafkę nocną po czym nachylił się nad Nią i pocałował namiętnie ich języki walczyły o dominację. Gdy się od siebie oderwali Naty
postanowiła mu coś ważnego powiedzieć
-Maxi ....
-Tak słońce ?
-Bo ja ...
-Ty co ?
-Jjjjja byłam w ciąży ale poroniłam
-Co jak to z kim?
-Z tobą dowiedziałam się po naszym zerwaniu
-Który miesiąc ?
-Początek 2
-Będziemy mieli jeszcze dużo dzieci
-A skąd wiesz że chcę je mieć z tobą ? hm
-A co może nie chcesz?
-Oczywiście że chcę
-Pogodzisz się z resztą
Natalia natychmiast się odwróciła na drugi bok .
-Skarbie ? -powiedział i musnął jej nagie ramię
-Boję się
-Czego ?
-Że nie wybaczę im do końca i nie będę potrafiła im zaufać na nowo -po jej policzku spłynęła łza
-Chociaż sprubuj . Nasze życie nie było takie same bez ciebie wszyscy tęskniliśmy chociaż każdy starał się to ukryć
-Sprubuję . A co z nami ?
-Jak to co z nami ? To chyba jasne że zostawię rudą dla ciebie
Naty uśmiechnęła się na te słowa , podniosła się i pocałowała go namiętnie.
~Następny dzień~
Rano wstali oboje w wyśmienitym chumorze przyszykowali razem śniadanie a po zjedzeniu postanowili że pójdą do Francesci do szpitala. Idąc po drodze ciągle się calowali
i szeptali czułe słówka . Kiedy znaleźli się pod salą Maxi ją zatrzymał i powiedział :
-Kocham Cię Księżniczko
-Kocham Cię Księciu
Pocałowali się i weszli do sali .
-Nie przeszkadzamy? -zapytała Naty nagle oczy wszystkich skierowali się na nich i ich splecione dłonie
-Wy ? Nigdy -odpowiedziała szczęśliwa Fran
-A przepraszam bardzo co to za romanse ? -zapytał Andres i do nich podszedł
Na jego słowa wszyscy się zaśmiali . Natalia podeszła niepewnie do Francesci i usiadła obok niej .
-Jak się czujesz ?
-Dobrze ale gdy przyszliście to jest jeszcze lepiej
-A nam takiego czegoś nie powiedziałaś - powiedział oburzony Leon
Naty poczochrała mu włosy które były idealnie ułożone .
-Ejjjj tylko nie włoski -powiedział i zaczął poprawiać swoje włosy
-Ej weźcie chodźcie do barku czegoś się napić bo mi się bardzo chce nie wiem jak wam -powiedział Fede
-No mi też -powiedziała Violka
-Ja też idę -powtórzyła Lu
-To idziemy wszyscy -zadecydował Diego
-Zostaniesz z Fran -zapytał Maxi podszedł do swojej dziewczyny po czym położył jej dłoń na ramieniu
-To zależy czy Fran chce ze mną zostać -powiedziała i się na nią spojrzała
-Ztobą ? Zawsze i wszędzie -powiedziała czarnowłosa
Nagle do sali weszły dziewczyy które do niej bodbiegły i zaczęły ją przytulać
-Fajnie że jesteś -szepnęła Viola
-Mam nadzieję że się nigdzie już nie wybierasz -powiedziała groźnie Lu
-Nie wybieram
-Przepraszamy -powiedziały we dwie
Nagle do sali weszli chłopacy
-Ooooooo przytulas my też chcemy - zaśmieł się jak zwykle Andres
Po oderwaniu wszyscy wyszli i poszli do barku
-Przepraszam że cię wtedy zostawiłam niepowinnam -zaczęła Fran
-Nic się nie stało
Przytuliły się . I gadały oraz śmiały się późnym wieczorem wszyscy skierowali się do swojich domów .
Maxi nocował u Naty . Naty była przekonana że już wszystko będzie dobrze wszyscy byli o tym przekonani .
Koniec
Chociaż jeszcze nie do końca
Dwa lata później ;
*Maxi i Naty tworzą szczęśliwą parę narzeczeństwa
*Diego i Fran są ze sobą szczęśliwi są małżeństwem
*Leon i Viola para oczekująca małego Verdaska
*Fede i Lu postanowili zrobić sobie przerwę
Kolejne dwa lata później
*Maxi i Naty małżeństwo oczekujące dziecka Maxi traktuje Naty jak księżniczkę i czeka na swoją kolejną księżniczkę
*Diego i Fran mieli problemy o zostanie rodzicami ale w końcu się udało i czekają na narodziny dziecka
*Leon i Viola mają półrocznego synka
*Fede i Lu niestety nie mogą mieć dzieci ale postanowili zaadoptować
KONIEC !!!!!!!!!
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem wiem najgorszy OS jakiego czytaliście i jeszcze ta końcówka.
Miałam dodać 14 na walentynki ale jutro jadę na ferie i nie będę miała internetu.
Postanowiłam że zamiast pisać opowiadanie będę pisała OS tak mi lepiej mam lepsze pomysły .
Przepraszam oczywiście za błędy jak jakieś są .
Dobranoc :)
Kocham Was <3 <3 <3
Następnego OS'a dodam jak wrócę
ale dużo i to bardzo dużo się nauczyła przestała przez swoją chorobę i ciążę którą i tak później straciła później nie chciała już kontynuować i postanowiła zostać
pielęgniarką. Gdy Naty wyszła z bloku operacyjnego nikt jej nie zauważył a ona osuwała się po ścianie. Nagle zauważyła ją Viola i podeszła do niej
-Naty? I co?
Naty nie była nic w stanie powiedzieć była w szoku to była jej pierwsza w życiu operacja jak ona operowała . Po jej policzkach zaczęły spływać łzy łzy szczęczęścia
w końcu gdyby nie ona Francesca możliwe że już by nie żyła.
-Naty! -Wykrzyknęli wszyscy i podeszli do niej
-Co z nią? - zapytał Diego a ona cały czas patrzyła w jeden punkt
-Jjjja -nie była nic w stanie powiedzieć
Viola i Lu zaczęły płakać mysląc że ich przyjaciółka umarła.
-Ty co? - zapytał Leon
-Ja ją ....
-Cholera jasna mów -powiedział już zły Diego
-Ona żyje
-Cccooo?- zapytała Viola
-Ona żyje
-Jak to możliwe że jesteś pielęgniarką a uratowałaś życie operacją? - zapytał Andres
-Bo ....
Nagle z oddziału wyszedł Dr.Krystofiak
-Co pani narobiła ? Jakim prawem?
Zaczął zadawać pytania kiedy z bloku wyjechała Fran i pielęgniarki
-Do mnie ! -zwrócił się surowym tonem
Naty wiedziała co ją czeka ale nie bała się konsekfencji .
-Jakim prawem operowała pani moją pacjentkę ?
-Studiowałam medycynę
-Ale to nie znaczy że może pani przejmować moich pacjentów i i ch operować
-Gdyby nie ja ona by już nie żyła
-Wie pani co pani narobiła?
-Zrobiła bym to poraz kolejny gdyby była taka potrzeba
-Nie ma pani prawa to była i nadal jest moja pacjętka
-Ale ja jej ....
-Dosyć ! Zostaje pani dyscyplinarnie zwolniona
-Noi dobra dziękuję
-Jutro proszę przyjść po dokumenty
-Do widzenia
Wyszła z gabinetu zdenerwowana w końcu uratowała jej życie a ten ją zwolnił. Nagle usłyszała za sobą krzyki
-Naty! Naty
-Co?! - odpowiedziała zła
-Przyniosłem ci tylko rzeczy
-Dzięki
-Coś się stało?
-Nie
-Jak się czuje Francesca?
-Pielęgniarki mówią że uratowałaś jej życie dzięki
-Nie ma za co . Przepraszam ale muszę już iść
Poszła do siebie na oddział dyrektor oddziału już o wszystkim wiedział powiedział jej że była wspaniałą pracownicą i gdyby to od niego zależało to by jej pozwolił zostać.
Natalia pożegnała się ze wszystkimi koleżankami i wyszła.
Z jednej strony cieszyłą się że mogła pomóc swojej byłej przyjaciółce ale wciąż ją bolało to jak wtedy ją wszyscy potraktowali. Na te wspomnienia w jej oczach pojawiły
się łzy . Nagle na kogoś wpadła
-Ppppprzepraszam
-Uważaj jak chodzisz
-Ty nigdy nie miałeś gorszego dnia? - odpowiedziała i go wyminęła
-Masz rację przepraszam ale jestem zdenerwowany moja przyjaciółka miała dzisiaj operację - nagle na siebie spojrzeli chłopakiem na którego wpadła był Maxi
-Muszę już iść
-Poczekaj Naty proszę
-Śpeszę się
Nie słuchając go dalej uciekła do domu .
Maxi tej nocy nie mógł spać tak bardzo ją kocha zaczął przypominać sobie ich wspólne chwile i nagle przypomniało mu się ich rozstanie
,,-Maxi wierzysz jej a nie mi ? Swojej dziewczynie ?
-Jest moją bliską koleżanką bardzo bliską koleżanką
-Nie widzisz tego ? Ona na ciebie leci i chce nas rozdzilić
-Nie kłam . Nie jest do tego zdolna znam ją bardzo dobrze
-Aha to może niech teraz ona zajmie moje miejsce
-O co ci chodzi?
-Serio myślisz że mogłam cię zdradzić później iść z nim spać i na końcu zacząć ćpać?
-Ja niewiem może tak
-Jesteś świnią . Nienawidzę cię . Z nami koniec ,,
Dopiero teraz zaczął kojarzyć fakty przecież data zdjęć to 29.sierpnia a oni wtedy z przyjaciółmi byli na wiwaku a co jeśli Naty miała rację i Camila chciała się zemścić
bo była zazdrosna a on jej się podobał. Musiał o tym porozmawiać z Naty ale także z Camilą.
Naty dzisiaj wyjątkowo wstała później niż zwykle w końcu nie musiała się śpieszyć w końcu nie miał już pracy .
Równo o 12 była w szpitalu najpierw postanowiła odwiedzić Fran i zobaczyć jak ona się czuje .
Była pod drzwiami jej sali i zastanawiała się czy nadusić klamkę. W końcu była odważna i lubiała rezyko więc nadusiła klamkę .
W sierotku zobaczyła Leona , Diego , Maxiego i Andresa
-Natka - podbiegł do niej Andres i ją przytulił
-Też się cieszę że cię widzę ale dusisz mnie
Andres ją puścił a ona podeszła do łóżka na którym leżała Fran
-Jak się czujesz?- zapytała niepewnie
-Dobrze nawet bardzo dobrze ale to tylko dzięki tobie gdyby nie ty
-Dobra dobra teraz musisz odpoczywać , żadnego wysiłku i masz dużo leżeć
-Czuję się jak bym była w ciąży - wszyscy się zaśmiali
Naty spojrzałą się na już swój płaski brzuch . Poroniła 7 miesięcy temu ale wciąż o tym pamięta , spojrzała się na Maxiego i położyła swoją rękę na brzuchu.
-Dobra to ja uciekam
-Naty ....
-Tak ?
-Dziękuję
-Nie ma za co
Odpowiedziała i wyszła . Po 40 minutach wychodziła ze szpitala ze swoimi rzeczmi wychodząc spotkała Maxiego który kończył palić papierosa . Zdziwiło ją to ponieważ
wcześniej nie palił .
-Możemy pogadać ? - zapytał
-Nie mamy o czym
-Proszę
-A ja cię proszę żebyś dał mi spokój
Nie czekając na jego odpowiedź ruszyła samochodem do domu . Nie wiedziała że to jeszcze nie koniec myślała miała nadzieję że już wiięcej ich nie spotka .
A może tylko tak sobie wmawiała ?
Maxi wchodząc do sali Francesci spotkał wychodzącą pielęgniarkę którą wcześniej widział z Naty .
-Przepraszam - postanowił zarezykować
-Tak?
-Mogła by mi pani pomóc?
-Oczywiście
-Potrzebuje jednej informacji żeby naprawić swój błąd
-Nie rozumiem
-Wiem że koleguje się pani z Natalią
-No tak ale do czego pan zmierza?
-Potrzebuję jej adres
-Ale ....
-Proszę jest pani moją jedyną deską ratunku chcę naprawić swój błąd
-Ja nie wiem czy mogę
-Proszę to jest dla mnie naprawdę ważne
-No nie wiem
-To chociaż mi powie pani na którym oddziale pracuje
-Ale Naty już tutaj nie pracuje
-Jak to ?
-Poczeka pan tutaj chwilkę
Poszła do gabinetu pielęgniarek po chwili wróciła i dała mu do ręki małą żółtą karteczkę .
-Powodzenia - powiedziała i odeszła
Zdziwiony otworzył karteczkę i ujrzał na niej adres:
Słoneczna 15 a
nr:630721955
Natalia Navarro
Uśmiechnął się na samą myśl że jeszcze dzisiaj spotka się z kobietą jtórą kocha. Szczęśliwy wszedł do sali swojej przyjaciółki . Po 3 godzinach wszyscy opuścili szpital .
Maxi najpierw skierował się do sklepu i kupił ich ulubione czerwone wino i jej uwielbione czekoladki , następnie wstąpił do kwieciarni i kupił bukiet czerwonych róż .
Po drodze postanowił że kupi jej coś jeszcze w stąpił do sklepu z zabawkami i kubił jej dużego misia który trzymał w pluszowych łapkach czerwone serce na którym było
napisane ,, Kocham Ciebie i Tylko Ciebie '' zawsze był romantykiem w drodze do Naty uświadomił sobie że tak naprawdę nigdy nie zależało mu tak na Camili jak na Naty
nigdy tak o nią nie dbał.
Kiedy był już pod jej drzwiami , zadzwonił dzwonkiem i czekał po chwili otworzyła mu jego ukochana . Wyłonił się z za pleców wielkiego misia i uśmiechnął się do niej .
Ta zaraz chciala zamknąć drzwi ale on był szybszy i wszedł do jej domu .
-Mówiłam że nie chcę cię widzieć
-A ja wiem że prawda jest inna
-Nic nie wiesz
-To mi opowiedz
-Nie chcę . Wyjdź
-Poproszę kawę czarną i 2 łyżki cukru
-To nie kawiarnia
-Ale tutaj jest lepiej niż w kawiarni
Skierował się do salonu i usiadł na kanapie .Po 10 minutach weszła z kawą i położyła ją na małym stoliku ze szkła .
-A ty nie posiedzisz ze mną ? -zapytał
-Muszę gotować obiad
-To ja ci pomogę -powiedział i wstał
-Nie potrzebuję pomocy -powiedziała trochę zła
-Słońce złość piękności szkodzi
-Yhhh nie denerwój mnie
-Proszę wstaw kwiatki do wody bo zwiędną
Wyrwała mu kwiaty z ręki i poszła wstawić do wazonu. Maxi odłożył misia i czekoladki i skierował się za Naty do kuchni .
Robili spaghetti świetnie się przy tym bawiąc i śmiejąc . Maxi wylał na Naty nie chcący sos a ona wysypała mu na głowę trochę makaronu .
Śmiejąc się weszli do jadalni zaśadli do stołu i zaczęli kosztować obiad który przygotowali.
-Ale się zmieniłaś -zaczął rozmowę
-Nie nauczyli cię rodzice kultury ? Jak się je to się nic nie mówi tylko delektujesz się jedzeniem?
-A wiesz że jakoś nie
-No wybacz ale ja cię tego uczyć nie będę
-Sama się oddzywasz
-Ja mogę
-Bo ?
-Bo nie mam rodziców
Po tej wypowiedzi za panowała cisza . Po skończonym obiedzie wstawili naczynia do zmywarki.
-Masz kieliszki do wina?
-Nie piję
-No proszę
Prosił ją tak długo aż uległa
-Zaraz przyniosę
Po 3 minutach wróciła z 2 kieliszkami i korkociągiem. Piła tylko dlatego że była już godzina 17:32 i jutro nie szła do pracy więc pozwoliła sobie na odrobine alkocholu.
Usiadła obok niego i podała mu korkociąg.Ten odkręcił butelkę i wziął od niej kieliszki i po nalewł wina w każdym po tyle samo.
Podał jej kieliszek i się nim stuknęli . Po 40 minutach wypili już więcej niż pół butelki .
-Naty bo ja muszę ci coś powiedzieć -powiedział dosyć niepewnie
-Co ?
-Ja dopiero nie dawno skojarzyłem fakty z naszego rozstania
-I?
-Miałaś rację data zdjęć których dostałem to 29 a wtedy byliśmy na wakacjach . Wskazuje na to że to był fotomontaż
-Wiem , wiedziałam o tym od samego początku
-Przepraszam że wtedy tak na ciebie na wrzeszczałem ale ja jej uwierzyłem nigdy mi nic takiego nie zrobiła ale teraz wiem że od samego początku się we mnie podkochiwała
ale odrzuciłem ją z twojego powodu
-Przyjmuję przeprosiny. Co tam u Mechi(siostra Maxiego)
-A dobrze nie lubi Camili i często pyta się o ciebie pyta
-O mnie ?
-Przecież wiesz że od zawsze cię uwielbiała
-Ja ją też
-Moi rodzice też cię lubią i to bardzo nawet ostatnio poruszyli twój temat
-Lubią?
-Tak i powiedzieli że chcieliby żebyś to ty była ich synową a moją żoną
Zarumieniła się na te słowa. Zawsze traktowała państwa Ponte jak własnych rodziców . Nawet nie odczuwała tak bardzo straty
rodziców jak państwa Ponte .
-Naty? -powiedział gdy po raz kolejny nalewał im wina do kieliszków
-Tak?
-Pamiętasz wtedy przed szpitalem Diego powiedział ,,Oddałaś jej chorą krew '' czy jakoś tak o co mu chodziło?
-Nie ważne
-Byłaś chora ?
-Nie odpuścisz? -zapytała a on pokręcił głową na ,,nie''
-Tak byłam chora ale teraz już tego wyszłam i jestem zdrowa
-To dobrze cieszę się
Po 3 godzinach wypili już dwa wina i otwierali 3 ale nie byli mocno pijani prawie wogóle nie bylo tego po nich widać
-Maxi a pamiętasz jak wtedy Ludmiła was pomalowała jak usnęliście na plaży
-To nie było śmieszne . A ty jako moja dziewczyna powinnaś mnie wtedy obronić
-Hehehe tylko że to j achciałam zrobić coś głupiego a Fran wpadła na ten pomysł Lu dała nam kosmetyki a Violka miała za zadanie was obudzić i nic wam nie mówić
-Osz ty ! -przewrócił ją na kanapę i zaczął łaskotać od zawsze miała łaskotki a on o tym dobrze , bardzo dobrze wiedział
-Mmmmmmaxi ppppppprzestań proszę
-Nie trzebabyło mi tego mówić. Teraz czeka cię kara
-Dddddddaj mi ssssię cccccchociaż na pić hehehe
Wziąl butelkę z winem i nalał jej trochę do buzi później nalał sobie i znowu jej
-Maxi muszę do łazienki -szepnęła mu na ucho
-To chodź -od szepnął
Zwariowałeś?
-Nie czemu ?
-Ja chcę iść sama
-Ehhh no dobra -powiedział i wstał z niej lekko musnął jej policzek który był czerwony i gorący od wina
Po 5 minuutach wróciła zmokrymi rękoma którymi zaczęła chlapać Maxiego
-No nie wierzę jamyślałem że będzie rozejm
-No chyba jednak nie
Gdy zobaczyła że chłopak diametralnie się podnosi zaczęła uciekać.
Po 20 minutach gdy stanął żeby napić się wina ona skożystała z tej okazji i poszła na moczyć ręcę chciała wziąść szklankę bo poczuła jak ciepłe dłonie oplatają jej
talię ona się odwróciła i pochlapała mu twarz żeby ją puścił lecz to nie poskutkował odwróciła się w stronę zlewu wzięła szklankę w którą nalała wody przy okazji mocząc
sobie ręce.Odwróciła się w jego stronę i oblała mu koszulkę którą miał na sobie ten się zaśmiał i zaciągnął ją do salonu. Ze spokojem usiedli na kanapie . Myślała że
odpuści . Ale on czekał na odpowiedni moment. Chwyciła za butelkę i nalała sobie do kieliszka trochę wina. Wypiła od stawiła kieliszek na stolik i rozsiadła się wygodniej .
Maxi odwrócił się w jej stronę i zaczął ją łaskotać , Naty śmiała się w niebogłosy . Ich spojrzenia nagle się spotkały a Maxi przestał ją łaskotać .
Zaczęli się do siebie zbliżać po chwili ich usta spotkały się w czułym i namiętnym pocałunku. Obydwoje tak samo pragnęli tego momentu . Całowali się coraz to namiętniej
-Nawet .... nie .... wiesz .... jak .... bardzo .... mi .... tego .... brakowało - wyszeptał pomiędzy pocałunkami
Poczuł jak Naty się uśmiecha na jego słowa. Natalia zaczęła się podnosić , Maxi nie wiedział o co chodzi więc nie reagował.
-Usiądź .... proszę - w końcu powiedziała
Maxi zrobił tak jak kazała mu jego ukochana. Po chwili poczuł jak jego cały świat siada mu na kolanach i przysuwa się bliżej tak że stykają się ciałami teraz
zrozumiał o co jej chodziło gdy prosiła go o to aby usiadł po prostu chciała być jeszcze bliżej niego. Nie obchodziło jej że będzie miała koszulkę mokrą przez tą bliskość
po prostu chciała więcej i więcej.
Po 10 minutach Maxi się podniósł z kanapy Naty wyczuwając zamiary Maxiego oplotła go nogami w pasie i chwyciła butelkę z winem które jeszcze zostało.
O godzinie 24 padli obok siebie zmęczeni na ich ciałach było widać kropelki potu . Naty chwyciła butelkę z winem i się na piła później podała ją Maxiemu ten zrobił
2 duże łyki i odstawił butelke na szafkę nocną po czym nachylił się nad Nią i pocałował namiętnie ich języki walczyły o dominację. Gdy się od siebie oderwali Naty
postanowiła mu coś ważnego powiedzieć
-Maxi ....
-Tak słońce ?
-Bo ja ...
-Ty co ?
-Jjjjja byłam w ciąży ale poroniłam
-Co jak to z kim?
-Z tobą dowiedziałam się po naszym zerwaniu
-Który miesiąc ?
-Początek 2
-Będziemy mieli jeszcze dużo dzieci
-A skąd wiesz że chcę je mieć z tobą ? hm
-A co może nie chcesz?
-Oczywiście że chcę
-Pogodzisz się z resztą
Natalia natychmiast się odwróciła na drugi bok .
-Skarbie ? -powiedział i musnął jej nagie ramię
-Boję się
-Czego ?
-Że nie wybaczę im do końca i nie będę potrafiła im zaufać na nowo -po jej policzku spłynęła łza
-Chociaż sprubuj . Nasze życie nie było takie same bez ciebie wszyscy tęskniliśmy chociaż każdy starał się to ukryć
-Sprubuję . A co z nami ?
-Jak to co z nami ? To chyba jasne że zostawię rudą dla ciebie
Naty uśmiechnęła się na te słowa , podniosła się i pocałowała go namiętnie.
~Następny dzień~
Rano wstali oboje w wyśmienitym chumorze przyszykowali razem śniadanie a po zjedzeniu postanowili że pójdą do Francesci do szpitala. Idąc po drodze ciągle się calowali
i szeptali czułe słówka . Kiedy znaleźli się pod salą Maxi ją zatrzymał i powiedział :
-Kocham Cię Księżniczko
-Kocham Cię Księciu
Pocałowali się i weszli do sali .
-Nie przeszkadzamy? -zapytała Naty nagle oczy wszystkich skierowali się na nich i ich splecione dłonie
-Wy ? Nigdy -odpowiedziała szczęśliwa Fran
-A przepraszam bardzo co to za romanse ? -zapytał Andres i do nich podszedł
Na jego słowa wszyscy się zaśmiali . Natalia podeszła niepewnie do Francesci i usiadła obok niej .
-Jak się czujesz ?
-Dobrze ale gdy przyszliście to jest jeszcze lepiej
-A nam takiego czegoś nie powiedziałaś - powiedział oburzony Leon
Naty poczochrała mu włosy które były idealnie ułożone .
-Ejjjj tylko nie włoski -powiedział i zaczął poprawiać swoje włosy
-Ej weźcie chodźcie do barku czegoś się napić bo mi się bardzo chce nie wiem jak wam -powiedział Fede
-No mi też -powiedziała Violka
-Ja też idę -powtórzyła Lu
-To idziemy wszyscy -zadecydował Diego
-Zostaniesz z Fran -zapytał Maxi podszedł do swojej dziewczyny po czym położył jej dłoń na ramieniu
-To zależy czy Fran chce ze mną zostać -powiedziała i się na nią spojrzała
-Ztobą ? Zawsze i wszędzie -powiedziała czarnowłosa
Nagle do sali weszły dziewczyy które do niej bodbiegły i zaczęły ją przytulać
-Fajnie że jesteś -szepnęła Viola
-Mam nadzieję że się nigdzie już nie wybierasz -powiedziała groźnie Lu
-Nie wybieram
-Przepraszamy -powiedziały we dwie
Nagle do sali weszli chłopacy
-Ooooooo przytulas my też chcemy - zaśmieł się jak zwykle Andres
Po oderwaniu wszyscy wyszli i poszli do barku
-Przepraszam że cię wtedy zostawiłam niepowinnam -zaczęła Fran
-Nic się nie stało
Przytuliły się . I gadały oraz śmiały się późnym wieczorem wszyscy skierowali się do swojich domów .
Maxi nocował u Naty . Naty była przekonana że już wszystko będzie dobrze wszyscy byli o tym przekonani .
Koniec
Chociaż jeszcze nie do końca
Dwa lata później ;
*Maxi i Naty tworzą szczęśliwą parę narzeczeństwa
*Diego i Fran są ze sobą szczęśliwi są małżeństwem
*Leon i Viola para oczekująca małego Verdaska
*Fede i Lu postanowili zrobić sobie przerwę
Kolejne dwa lata później
*Maxi i Naty małżeństwo oczekujące dziecka Maxi traktuje Naty jak księżniczkę i czeka na swoją kolejną księżniczkę
*Diego i Fran mieli problemy o zostanie rodzicami ale w końcu się udało i czekają na narodziny dziecka
*Leon i Viola mają półrocznego synka
*Fede i Lu niestety nie mogą mieć dzieci ale postanowili zaadoptować
KONIEC !!!!!!!!!
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem wiem najgorszy OS jakiego czytaliście i jeszcze ta końcówka.
Miałam dodać 14 na walentynki ale jutro jadę na ferie i nie będę miała internetu.
Postanowiłam że zamiast pisać opowiadanie będę pisała OS tak mi lepiej mam lepsze pomysły .
Przepraszam oczywiście za błędy jak jakieś są .
Dobranoc :)
Kocham Was <3 <3 <3
Następnego OS'a dodam jak wrócę
poniedziałek, 9 lutego 2015
sobota, 10 stycznia 2015
One Shot cz.1 ,,Wszystko stracić"
Ona-Śliczna 21latka straciła wszystko co miał i co dla niej się liczyło.
Najpierw chłopaka , później przyjaciół na końcu rodzinę.
Wszystko przez jedną osobę.
On-Przystojny 22latek ma wszystko rodzinę , przyjaciół i dziewczynę.
Jego dziewczyną jest pewna ruda żmija która zabrała Naty wszystko.
Maxi nigdy nie pokochał jej tak mocno jak Naty.
Tak bardzo Go kochała a on ją zostawił w tedy kiedy potrzebowała Go najbardziaj.
Nigdy o niej nie zapomniaj do tej pory o niej myśli i śni , wszystko mu o niej przypomina.
Czy pewne zdarzenie odmieni ich życie?
Zaczęła swój kolejny szary dzień jak każdy . Zwlekła się z łóżka , ubrała i chciała zrobić śniadanie ale wcześniej musiała się udać do sklepu na zakupy.
Pracuje jako pielęgniarka w miejscowym szpitalu . Po powrocie zrobiła sobie śniadanie i wyszła z domu do pracy. Dzisiaj był upalny dzień więc postanowiła ,że
do pracy pójdzie na pieszo . Przebrała się w kitel pielęgniarski i ruszyła nad oddział pracowała przy dzieciach więc zaraz poszła do sal podać dziecią kroplówki .
Niedługo miała skończyć zmianę musiała tylko odnieść krew do labolatorium . W labolatorium pracowała jej koleżanka po ,,fachu" -Vanessa
-Hej
-Hej co tam słychać u was na oddziale -zapytała ciekawa Vanessa
-A mamy chłopca który chyba jest chory na białaczkę ale trwają jeszcze badania - powiedziała smutno - a co u was?
-U nas nic ciekawego ale za to na 5 się dzieje
-Co?
-Przywieźli dziewczynę z wypadku straciła dużo krwii
-Niech zgadnę ma rzadką grupę i nie mamy w banku
-Yhym i w pobliskich szpitalach też nie ma
-Biedna dobra ja uciekam
-No pa -pocałowały się w policzek i przytuliły
Naty akurat miała wychodzić z oddziału gdy zatrzymała ją doktor i poprosiła żeby zaniosła dokumentację do rejstracji na 5. Naty się zgodziła nie wiedząc co ją czeka.
-Tutaj macie dokumentacje z 3-dziecięcej
-Aha dzięki
-Natalia chodź tutaj szybko -zawołał Pablo
-Tak ?
-Mogłabyś zaprowadzić panią na oddział bo pani w rejstracji słabiej się poczuła
-Tak jasne a pani była dobiero przyjmowana?
-Tak ma mieć wycinane kamienie
-Dobra leć już
-Dobra dzięki jesteś wielka
Naty przejeła wózek inwalidzki z pacjętką. Skierowała się z pacjętką do odpowiedniego pokoju tam został założony jej wenflon została przydzielona jej sala .
Natalia musiała tylko podpiąć pani kroplówkę. Na końcu korytarza zobaczyła coś co ją zszokowało mianowicie swoich byłych przyjaciół stanęła tylko na chwilę i się im
przyglądała oni prawie wogóle się nie zmienili ale ona za to bardzo jej włosy z bujnych loków zamienił się w lekkie fale , zmieniła makijasz z ostrego na trochę
delikatniejszy i zmienił się jej styl zaczęła chodzić w bardziej dziewczęcych ubraniach chociaż miała ze sobą odrobinę rocku.
Wychodząc z sali usłyszała krzyki jej byłego przyjaciela - Diego jak kłócił się z jedną z pielęgniarek
-Wy nic nie robicie żeby ratować jej życie
-Proszę się uspokoić bo wezwę ochronę i wyrzucą pana ze szpitala
Podszedł do nich lekarz
-Dlaczego wy jej nie ratujecie - zapytał się wściekły Diego
-Szukamy odpowidniej krwii ma na prawdę rzadkę grupę więc będzie cięszko - odpowiedział lekarz i wszedł do sali
Gdy kierowała się do wyjścia spojrzała na pacjętkę którą przed chwilą tam odprowadziła : zwijała się z bólu i z jej czoła lał się pot . Pobiegła szybko po lekarza
który niedawno wszedł do sali przed którą byli jej już byli przyjaciele
-Panie doktorze
-Co się stało?
-Pacjętka z 6 ma kamienie i poczuła się źle już w rejstracji a teraz zwija się z bólu wymiotuje a z jej czoła leje się pot
-Kiedy była przyjęta ?
-Dzisiaj jakieś 10 minut temu podłanczałam jej kroplówkę
-Dobrze idziemy tam
W sali okazało się że bóle pacjętki są na tyle silnę że za 15 minut będzie miała operację. Pacjętka poprosiła mnie żebym z nią została.
-Pracuje tutaj pani?
-Tak od roku
-Jestem Kathy
-A ja Natalia ale mów mi Naty
-Boję się tej operacji mam 24 lata jestem sama nie mam nikogo co jeżeli są to moje ostatnie minuty życia?
-Spokojnie przeżyjesz
-Nie mam nikogo nawet nikt nie przyjdzie na mój pogrzeb nikt mnie nie pochowa
-Nie mów tak! Też nie mam nikogo bliskiego ale muszę iść dalej
-Nie boisz się?
-Czego?
-Że pewnego dnia nie dasz rady ?
-Nie dawałam a teraz już nauczyłam się żyć sama
-Też bym tak chciała
-Uwierz w siebie
-Mogę mieć do ciebie prośbę?
-Jaką?
-Będziesz tutaj w czasie mojej operacji ?
-Jasne i po operacji też będę
-Nie musisz
-Ale chcę
-Dziękuję
-Nie ma za co . A teraz zdejmuj biżuterię bo podczas operacji nie można mieć
-Okej
Po 30 minutach Kathy zawieźli na blok Naty czekała przed jej salą i przyglądała się swoim załamanym przyjaciołom.
-Znaleźliście już dla niej tą cholerną krew - zapytał wściekły Diego
-Wciąż szukamy
Naty zawołała pielęgniarka z prośbą podłączenia kroplówki jednej z pacjentek właśnie z taj sali w której przebywał najprawdobniej jej dawny przyjaciel lub przyjaciółka
Gdy weszłam do sali zbladłam na łóżku leżała jej była BFF była po obijana ,,to ona na pewno potrzebuje tej krwii - pomyślała podłączyła jej kroplówkę i usiadła na łóżku
chwyciła jej dłoń jej telefon się zaświecił na tapecie miała ich wspólne zdjęcie . Po jej policzku zaczęły spływać łzy Roxy widząc jej reakcję wyszła z nią razem z sali
-Jaką ma grupę krwii? - zapytała rostrzęsiona
-Naty ? - wszyscy jej byli przyjaciele w tej chwili spojrzeli się na nią
-Jaką?
-Wiesz że nie możesz
-Bo... byłam chora , bo tutaj pracuję?
-Byłaś chora na anemię i na dodatek poroniłaś
-Co to ma do tego?
-Nie powinnaś
-Przecież to będą tylko badania albo się uda albo nie . Proszę
-Niech ci będzie zaraz po ciebie przyjdę a teraz się napij wody
Pierwsza podeszła do niej Ludmiła.
-Naty?
-Znamy się?
-Nie udawaj . Bardzo się zmieniłaś
-Nie udaję chyba mnie z kimś pomyliłaś
-Przepraszam pomyliłam cię z moją przyjaciółką
-Chyba raczej byłą - szepnęła gdy blondynka odeszła
Po chwili podeszła do niej Roxy prosząc na badania.
-Wiesz że nie powinnaś bo będziesz osłabiona
-Rób to co masz robić
Po zrobieniu badań okazało się że może oddać krew dla Francesci. Dziewczyna zaraz oddała potrzebną ilość krwii ale tak jak pielęgniarka przewidywała Naty była bardzo
osłabiona ledwo co stała na nogach , pielęgniarki odprowadziły ją pod sale gdzie wcześniej się znajdywała . Pięlęgniarki podłączyły jej kroplówkę .
Po chwili jej była przyjaciółka do stała krew a jej przyjaciele weszli na oddział. Kiedy Naty wychodziła z łazienki ledwo co stała na nogach aż w końcu upadła na
podłogę i zemdlała zaraz podbiegli do niej Maxi i Leon a Diego pobiegł po pielęgniarkę . Pielęgniarka kazała położyć ją na łóżko w sali w której leżała Fran .
Leon był zdziwiony tym co zobaczył ponieważ znał Natalie najdłużej ze wszystkich wiedział że Naty ma tylko jednego pieprzyka i wiedział gdzie więc jak zobaczył
pieprzyka na dole pleców zaraz wiedział że to ich przyjaciółka uśmiechnął się cały czas wszyscy o niej myśleli . Wyszedł z sali uśmiechnięty.
-Stary co ty taki szczęśliwy ? -zapytał zdziwiony Maxi
-Nic poprostu coś mi się przypomniało
-A co takiego ? -zapytała Violka
-Nic skarbie - powiedział i musnął jej czoło
Dwie godziny później Naty zaczęła siębudzić . Gdy Leon to zauważył zaraz wszedł do sali aby z nią porozmawiać.
-Emmm to wiecie co ? Ja pójdę podziękować tej dziewczynie co oddała krew Fran -powiedział Leon i wszedł do sali
-Naty?
-Znamy się?
-Mnie nie okłamiesz tak jak Lu
-Nie kłamię
-Ta jasne masz pieprzyka na dole pleców
-Nnnnie prawda - zająkała się
-Prawda prawda
-Nie
-Dlaczego kłamiesz?
-A co teraz ci się o mnie przypomniało ?
-Naty ...
-Nie chcę tego słuchać
-Nie rozumiesz
-Co mam zrozumieć że wszyscy mnie zostawiliście nawet ty i ona - spojrzała na niego zaszklonymi oczami a później na Fran
-To nie tak
-A niby jak? A zresztą wiesz co nie chcę tego słuchać
-Jesteśmy przyjaciółmi
-Chyba byliśmy - powiedziała ze łzą na policzku i usiadła na łóżku
-Co ty robisz?
-Wychodzę
-Nie możesz
-Mogę . Co cię to obchodzi co ja robię tyle miałeś mnie w dupie . Ja mam swoje życie a wy macie swoje
-Tylko że nasze życie już nie jest takie same bez ciebie
-Pff śmieszny jesteś - powiedziała i odczepiła sobie kroplówkę
-Często wspominam chwile spędzone z tobą
-Ja też tylko że te chwile już nigdy nie wrócą - powiedziała i wyrwała sobie wenflon
-Co ty robisz ?
-Wychodzę - wstała z łóżka i wzieła swoje rzeczy i skierowała się w stronę drzwi lekko chwiejnym krokiem po drodze wyrzuciła kroplówkę do kosza
-Naty
-Zostaw mnie w spokoju -powiedziała wychodząc on wyszedł za nią na korytarz
-Nie możesz wyjść nie rozumiesz
-Wychodzę na własne życzenie
-A jak ci się coś stanie?
-To już nie będzie twoja sprawa
-Będę miał cię na sumieniu -prychnęła i podeszła do niego
-Nie było cię przez rok nic nie wiesz nie było cię wtedy kiedy cię potrzebowałam nie było nikogo więc teraz daj mi spokuj nauczyłam się żyć już sama
Nic jej nie odpowiedział.
-Co? Zatkało ? Szczęścia wam wszystkim - powiedziała i zasalutowała
Skierowała się w stronę drzi i wyszła .
Następny dzień
Kolejny szary dzień jak dla niej . Wyszła do pracy . Przed szpitalem spotkała chłopaków którzy wcześniej byli jej przyjaciółmi .
-Naty poczekaj - nie zwracała na to uwagi
-Naty - podszedł i chwycił ją za rękę
Odwróciła się okazało się że był to Diego
-Czego? Śpieszę się do pracy
-Dziękujemy
-Za co?
-No w końcu pomogłaś Fran
-Zrobiła bym to dla każdego innego pacjenta
-Nie prawda zrobiłaś to bo jest twoją najlepszą przyjaciółką
-Chyba była najlepszą przyjaciółką
-Naty ....
-Uważaj bo jest jeszcze za wcześnie na to żeby się cieszyć krew może się nie przyjąć
-Niby dlaczego?
-Byłam chora . Chodźby dlatego -szepnęła mu na ucho i chciała odejść
-Czyli że dałaś jej chorą krew?
-Nie ale byłam chora i jej organizm może nie przyjąć mojej krwii
-Na co byłaś chora ?
-A to akurat już nie twoja sprawa - na pożegnanie jeszcze im pomaczała i weszła do szpitala
Do rozpoczęcia pracy miała jeszcze 35 minut postanowiła iść i zobaczyć co u Kathy i Fran
-Hej
-Hej przepraszam że mnie w czoraj nie było ale słabo się czułam
-Okej
-A ty jak się czujesz?
-Dobrze ale słabo i trochę brzuch mnie boli
-Dostajesz jakieś leki przeciwbólowe?
-Tak takie w małych kroplówkach
Pogadały jeszcze trochę i Naty skierowała się do sali na której leżała jej była przyjaciółka
-Naty jak się czujesz?
-Dobrze
-Gdzie idziesz ?
-Do tej pacjentki co wczoraj jej oddawałam krew
-A propo dzisiaj się obudziła i twoja krew jej pomaga.
-To dobrze
-To jest ktoś z rodziny?
-Nie znaczy można tak powiedzieć ehh była przyjaciółka ale nie chcę o tym rozmawiać
-Okej . To teraz dostaniesz bojowe zadanie
-Jakie ?
-Zaniesiesz jej kroplówkę i podepniesz?
-Okej
-Dzięki
Naty pewnym krokiem skierowała się do sali w której leżała jej była BFF . W sali byli wszyscy jej dawni przyjaciele. Gdy drzwi się otworzyły wszystkie oczy skierowały
się na nią ona bez słowa weszła i zaczęła podpinać jej kroplówkę . Francesca o wszystkim wiedziała ponieważ jej przyjaciele opowiedzieli jej o wszystkim.
Fran chwyciła jej dłoń ale Naty zaraz ją wyrwała.
-Boli panią ręka jak jest w takim tępie
-Naty
-Boli ?
-Nie. Możemy porozmawiać?
-Nie mamy o czym
-Naty proszę
-Muszę wracać za 2 minuty zaczynam pracę
-Dziękuję
Bez słowa opuściła salę . Z sali wybiegł Andres
-Naty
-W czym mogę pomóc?
-Dlaczego tak się zachowujesz?
-Zachowuję się tak jak wy zachowaliście się w stosunku do mnie
-Wiem Naty przepraszam.
-Przepraszam ale muszę wracać do swoich obowiązków
-Poczekaj odprowadzę cię
-Nie musisz
-Ale ja chce i to baldzo - tupnął nogą jak małe dziecko No tak cały Andres
-No dobra chodź
Skierowali się na odpowiednie piętro
-Dobra to tutaj się rozstajemy
-Naty .... ja my przepraszamy
-Nieważne idź do swoich przyjaciół dopóki ich masz
Dzień minął jej na tym że musiała podać leki , kroplówki zabrać 5 dzieci na badania. Na koniec postanowiła zajść do Francesci po mimo tego co jej zrobili on wciąż o
nich myśli i za nimi tęskni.
Weszła na korytasz i skierowała się pod odpowiednią salę. W sali były 3 pielęgniarki wiedziała że coś jest nie tak.
Spojrzała na swoich byłych przyjaciół każdy był nie wyspany i zapłakany .
Weszła do sali nic nie mówiąc do nich a ni słowa .
-Roxy co się dzieje?
-Ma problemy z oddychaniem
-No ale chyba wiecie co jej jest
-No właśnie o to chodzi że nie
-Ale jak to?
-No była w ciężkim stanie i szukaliśmy krwii i Dr.Krystofiak nie kazał robić żadnych badań
-Gdzie on teraz jest?
-Ma godzinną przerwę
Nagle Fran zaczęła się dusić . Pielęgniarki podawały jej tlen ale to nie pomagało Naty do niej podeszła i sprawdzała żebra wyczuła że jedno jest złamane.
-Jedziemy na blok
-Co?
-Jeżeli jej nie z operujemy to może nie przeżyć
-Ale ty nawet nie wiesz co jej jest
-Ma złamane żebro które przebiło płuca
-Skąd ty ...
-Nieważne ! Już będziecie mi asystowały .
-Co? Nie
-Tak proszę
-No dobra
Pielęgniarki po odłanczały Fran od różnych aparatur i kropówek . Wyjechały na korytasz .
-Gdzie wy ją zabieracie ? -zapytał załamany Diego
-Nie ma czasu jedziemy . Andres trzymaj - podała mu swoje rzeczy
Nagle ktoś ją złapał za nadgarstek poznała TEN dotyk
-Gdzie ją zabieracie?-zapytał z grozą Maxi
-Jeżeli chcesz aby przeżyła to mnie puść
-Zabieramy ją na blok będzie miała operację .
Tylko tyle powiedziała i pobiegła na blok gdzie Fran właśnie była w prowadzana w stan narkozy Naty założyła tylko maskę , rękawiczki i na szybko specjalny fartuch.
Operacja trwała już 2 godziny .
Nagle z sali operacyjnej wyszła ......
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Oto pojawia się pierwsza część OS'a mam nadzieję że będzie wam się podobała . Przepraszam za błędy.
Czekam na wasze opinie.
Pozdrowionka <3
Najpierw chłopaka , później przyjaciół na końcu rodzinę.
Wszystko przez jedną osobę.
On-Przystojny 22latek ma wszystko rodzinę , przyjaciół i dziewczynę.
Jego dziewczyną jest pewna ruda żmija która zabrała Naty wszystko.
Maxi nigdy nie pokochał jej tak mocno jak Naty.
Tak bardzo Go kochała a on ją zostawił w tedy kiedy potrzebowała Go najbardziaj.
Nigdy o niej nie zapomniaj do tej pory o niej myśli i śni , wszystko mu o niej przypomina.
Czy pewne zdarzenie odmieni ich życie?
Zaczęła swój kolejny szary dzień jak każdy . Zwlekła się z łóżka , ubrała i chciała zrobić śniadanie ale wcześniej musiała się udać do sklepu na zakupy.
Pracuje jako pielęgniarka w miejscowym szpitalu . Po powrocie zrobiła sobie śniadanie i wyszła z domu do pracy. Dzisiaj był upalny dzień więc postanowiła ,że
do pracy pójdzie na pieszo . Przebrała się w kitel pielęgniarski i ruszyła nad oddział pracowała przy dzieciach więc zaraz poszła do sal podać dziecią kroplówki .
Niedługo miała skończyć zmianę musiała tylko odnieść krew do labolatorium . W labolatorium pracowała jej koleżanka po ,,fachu" -Vanessa
-Hej
-Hej co tam słychać u was na oddziale -zapytała ciekawa Vanessa
-A mamy chłopca który chyba jest chory na białaczkę ale trwają jeszcze badania - powiedziała smutno - a co u was?
-U nas nic ciekawego ale za to na 5 się dzieje
-Co?
-Przywieźli dziewczynę z wypadku straciła dużo krwii
-Niech zgadnę ma rzadką grupę i nie mamy w banku
-Yhym i w pobliskich szpitalach też nie ma
-Biedna dobra ja uciekam
-No pa -pocałowały się w policzek i przytuliły
Naty akurat miała wychodzić z oddziału gdy zatrzymała ją doktor i poprosiła żeby zaniosła dokumentację do rejstracji na 5. Naty się zgodziła nie wiedząc co ją czeka.
-Tutaj macie dokumentacje z 3-dziecięcej
-Aha dzięki
-Natalia chodź tutaj szybko -zawołał Pablo
-Tak ?
-Mogłabyś zaprowadzić panią na oddział bo pani w rejstracji słabiej się poczuła
-Tak jasne a pani była dobiero przyjmowana?
-Tak ma mieć wycinane kamienie
-Dobra leć już
-Dobra dzięki jesteś wielka
Naty przejeła wózek inwalidzki z pacjętką. Skierowała się z pacjętką do odpowiedniego pokoju tam został założony jej wenflon została przydzielona jej sala .
Natalia musiała tylko podpiąć pani kroplówkę. Na końcu korytarza zobaczyła coś co ją zszokowało mianowicie swoich byłych przyjaciół stanęła tylko na chwilę i się im
przyglądała oni prawie wogóle się nie zmienili ale ona za to bardzo jej włosy z bujnych loków zamienił się w lekkie fale , zmieniła makijasz z ostrego na trochę
delikatniejszy i zmienił się jej styl zaczęła chodzić w bardziej dziewczęcych ubraniach chociaż miała ze sobą odrobinę rocku.
Wychodząc z sali usłyszała krzyki jej byłego przyjaciela - Diego jak kłócił się z jedną z pielęgniarek
-Wy nic nie robicie żeby ratować jej życie
-Proszę się uspokoić bo wezwę ochronę i wyrzucą pana ze szpitala
Podszedł do nich lekarz
-Dlaczego wy jej nie ratujecie - zapytał się wściekły Diego
-Szukamy odpowidniej krwii ma na prawdę rzadkę grupę więc będzie cięszko - odpowiedział lekarz i wszedł do sali
Gdy kierowała się do wyjścia spojrzała na pacjętkę którą przed chwilą tam odprowadziła : zwijała się z bólu i z jej czoła lał się pot . Pobiegła szybko po lekarza
który niedawno wszedł do sali przed którą byli jej już byli przyjaciele
-Panie doktorze
-Co się stało?
-Pacjętka z 6 ma kamienie i poczuła się źle już w rejstracji a teraz zwija się z bólu wymiotuje a z jej czoła leje się pot
-Kiedy była przyjęta ?
-Dzisiaj jakieś 10 minut temu podłanczałam jej kroplówkę
-Dobrze idziemy tam
W sali okazało się że bóle pacjętki są na tyle silnę że za 15 minut będzie miała operację. Pacjętka poprosiła mnie żebym z nią została.
-Pracuje tutaj pani?
-Tak od roku
-Jestem Kathy
-A ja Natalia ale mów mi Naty
-Boję się tej operacji mam 24 lata jestem sama nie mam nikogo co jeżeli są to moje ostatnie minuty życia?
-Spokojnie przeżyjesz
-Nie mam nikogo nawet nikt nie przyjdzie na mój pogrzeb nikt mnie nie pochowa
-Nie mów tak! Też nie mam nikogo bliskiego ale muszę iść dalej
-Nie boisz się?
-Czego?
-Że pewnego dnia nie dasz rady ?
-Nie dawałam a teraz już nauczyłam się żyć sama
-Też bym tak chciała
-Uwierz w siebie
-Mogę mieć do ciebie prośbę?
-Jaką?
-Będziesz tutaj w czasie mojej operacji ?
-Jasne i po operacji też będę
-Nie musisz
-Ale chcę
-Dziękuję
-Nie ma za co . A teraz zdejmuj biżuterię bo podczas operacji nie można mieć
-Okej
Po 30 minutach Kathy zawieźli na blok Naty czekała przed jej salą i przyglądała się swoim załamanym przyjaciołom.
-Znaleźliście już dla niej tą cholerną krew - zapytał wściekły Diego
-Wciąż szukamy
Naty zawołała pielęgniarka z prośbą podłączenia kroplówki jednej z pacjentek właśnie z taj sali w której przebywał najprawdobniej jej dawny przyjaciel lub przyjaciółka
Gdy weszłam do sali zbladłam na łóżku leżała jej była BFF była po obijana ,,to ona na pewno potrzebuje tej krwii - pomyślała podłączyła jej kroplówkę i usiadła na łóżku
chwyciła jej dłoń jej telefon się zaświecił na tapecie miała ich wspólne zdjęcie . Po jej policzku zaczęły spływać łzy Roxy widząc jej reakcję wyszła z nią razem z sali
-Jaką ma grupę krwii? - zapytała rostrzęsiona
-Naty ? - wszyscy jej byli przyjaciele w tej chwili spojrzeli się na nią
-Jaką?
-Wiesz że nie możesz
-Bo... byłam chora , bo tutaj pracuję?
-Byłaś chora na anemię i na dodatek poroniłaś
-Co to ma do tego?
-Nie powinnaś
-Przecież to będą tylko badania albo się uda albo nie . Proszę
-Niech ci będzie zaraz po ciebie przyjdę a teraz się napij wody
Pierwsza podeszła do niej Ludmiła.
-Naty?
-Znamy się?
-Nie udawaj . Bardzo się zmieniłaś
-Nie udaję chyba mnie z kimś pomyliłaś
-Przepraszam pomyliłam cię z moją przyjaciółką
-Chyba raczej byłą - szepnęła gdy blondynka odeszła
Po chwili podeszła do niej Roxy prosząc na badania.
-Wiesz że nie powinnaś bo będziesz osłabiona
-Rób to co masz robić
Po zrobieniu badań okazało się że może oddać krew dla Francesci. Dziewczyna zaraz oddała potrzebną ilość krwii ale tak jak pielęgniarka przewidywała Naty była bardzo
osłabiona ledwo co stała na nogach , pielęgniarki odprowadziły ją pod sale gdzie wcześniej się znajdywała . Pięlęgniarki podłączyły jej kroplówkę .
Po chwili jej była przyjaciółka do stała krew a jej przyjaciele weszli na oddział. Kiedy Naty wychodziła z łazienki ledwo co stała na nogach aż w końcu upadła na
podłogę i zemdlała zaraz podbiegli do niej Maxi i Leon a Diego pobiegł po pielęgniarkę . Pielęgniarka kazała położyć ją na łóżko w sali w której leżała Fran .
Leon był zdziwiony tym co zobaczył ponieważ znał Natalie najdłużej ze wszystkich wiedział że Naty ma tylko jednego pieprzyka i wiedział gdzie więc jak zobaczył
pieprzyka na dole pleców zaraz wiedział że to ich przyjaciółka uśmiechnął się cały czas wszyscy o niej myśleli . Wyszedł z sali uśmiechnięty.
-Stary co ty taki szczęśliwy ? -zapytał zdziwiony Maxi
-Nic poprostu coś mi się przypomniało
-A co takiego ? -zapytała Violka
-Nic skarbie - powiedział i musnął jej czoło
Dwie godziny później Naty zaczęła siębudzić . Gdy Leon to zauważył zaraz wszedł do sali aby z nią porozmawiać.
-Emmm to wiecie co ? Ja pójdę podziękować tej dziewczynie co oddała krew Fran -powiedział Leon i wszedł do sali
-Naty?
-Znamy się?
-Mnie nie okłamiesz tak jak Lu
-Nie kłamię
-Ta jasne masz pieprzyka na dole pleców
-Nnnnie prawda - zająkała się
-Prawda prawda
-Nie
-Dlaczego kłamiesz?
-A co teraz ci się o mnie przypomniało ?
-Naty ...
-Nie chcę tego słuchać
-Nie rozumiesz
-Co mam zrozumieć że wszyscy mnie zostawiliście nawet ty i ona - spojrzała na niego zaszklonymi oczami a później na Fran
-To nie tak
-A niby jak? A zresztą wiesz co nie chcę tego słuchać
-Jesteśmy przyjaciółmi
-Chyba byliśmy - powiedziała ze łzą na policzku i usiadła na łóżku
-Co ty robisz?
-Wychodzę
-Nie możesz
-Mogę . Co cię to obchodzi co ja robię tyle miałeś mnie w dupie . Ja mam swoje życie a wy macie swoje
-Tylko że nasze życie już nie jest takie same bez ciebie
-Pff śmieszny jesteś - powiedziała i odczepiła sobie kroplówkę
-Często wspominam chwile spędzone z tobą
-Ja też tylko że te chwile już nigdy nie wrócą - powiedziała i wyrwała sobie wenflon
-Co ty robisz ?
-Wychodzę - wstała z łóżka i wzieła swoje rzeczy i skierowała się w stronę drzwi lekko chwiejnym krokiem po drodze wyrzuciła kroplówkę do kosza
-Naty
-Zostaw mnie w spokoju -powiedziała wychodząc on wyszedł za nią na korytarz
-Nie możesz wyjść nie rozumiesz
-Wychodzę na własne życzenie
-A jak ci się coś stanie?
-To już nie będzie twoja sprawa
-Będę miał cię na sumieniu -prychnęła i podeszła do niego
-Nie było cię przez rok nic nie wiesz nie było cię wtedy kiedy cię potrzebowałam nie było nikogo więc teraz daj mi spokuj nauczyłam się żyć już sama
Nic jej nie odpowiedział.
-Co? Zatkało ? Szczęścia wam wszystkim - powiedziała i zasalutowała
Skierowała się w stronę drzi i wyszła .
Następny dzień
Kolejny szary dzień jak dla niej . Wyszła do pracy . Przed szpitalem spotkała chłopaków którzy wcześniej byli jej przyjaciółmi .
-Naty poczekaj - nie zwracała na to uwagi
-Naty - podszedł i chwycił ją za rękę
Odwróciła się okazało się że był to Diego
-Czego? Śpieszę się do pracy
-Dziękujemy
-Za co?
-No w końcu pomogłaś Fran
-Zrobiła bym to dla każdego innego pacjenta
-Nie prawda zrobiłaś to bo jest twoją najlepszą przyjaciółką
-Chyba była najlepszą przyjaciółką
-Naty ....
-Uważaj bo jest jeszcze za wcześnie na to żeby się cieszyć krew może się nie przyjąć
-Niby dlaczego?
-Byłam chora . Chodźby dlatego -szepnęła mu na ucho i chciała odejść
-Czyli że dałaś jej chorą krew?
-Nie ale byłam chora i jej organizm może nie przyjąć mojej krwii
-Na co byłaś chora ?
-A to akurat już nie twoja sprawa - na pożegnanie jeszcze im pomaczała i weszła do szpitala
Do rozpoczęcia pracy miała jeszcze 35 minut postanowiła iść i zobaczyć co u Kathy i Fran
-Hej
-Hej przepraszam że mnie w czoraj nie było ale słabo się czułam
-Okej
-A ty jak się czujesz?
-Dobrze ale słabo i trochę brzuch mnie boli
-Dostajesz jakieś leki przeciwbólowe?
-Tak takie w małych kroplówkach
Pogadały jeszcze trochę i Naty skierowała się do sali na której leżała jej była przyjaciółka
-Naty jak się czujesz?
-Dobrze
-Gdzie idziesz ?
-Do tej pacjentki co wczoraj jej oddawałam krew
-A propo dzisiaj się obudziła i twoja krew jej pomaga.
-To dobrze
-To jest ktoś z rodziny?
-Nie znaczy można tak powiedzieć ehh była przyjaciółka ale nie chcę o tym rozmawiać
-Okej . To teraz dostaniesz bojowe zadanie
-Jakie ?
-Zaniesiesz jej kroplówkę i podepniesz?
-Okej
-Dzięki
Naty pewnym krokiem skierowała się do sali w której leżała jej była BFF . W sali byli wszyscy jej dawni przyjaciele. Gdy drzwi się otworzyły wszystkie oczy skierowały
się na nią ona bez słowa weszła i zaczęła podpinać jej kroplówkę . Francesca o wszystkim wiedziała ponieważ jej przyjaciele opowiedzieli jej o wszystkim.
Fran chwyciła jej dłoń ale Naty zaraz ją wyrwała.
-Boli panią ręka jak jest w takim tępie
-Naty
-Boli ?
-Nie. Możemy porozmawiać?
-Nie mamy o czym
-Naty proszę
-Muszę wracać za 2 minuty zaczynam pracę
-Dziękuję
Bez słowa opuściła salę . Z sali wybiegł Andres
-Naty
-W czym mogę pomóc?
-Dlaczego tak się zachowujesz?
-Zachowuję się tak jak wy zachowaliście się w stosunku do mnie
-Wiem Naty przepraszam.
-Przepraszam ale muszę wracać do swoich obowiązków
-Poczekaj odprowadzę cię
-Nie musisz
-Ale ja chce i to baldzo - tupnął nogą jak małe dziecko No tak cały Andres
-No dobra chodź
Skierowali się na odpowiednie piętro
-Dobra to tutaj się rozstajemy
-Naty .... ja my przepraszamy
-Nieważne idź do swoich przyjaciół dopóki ich masz
Dzień minął jej na tym że musiała podać leki , kroplówki zabrać 5 dzieci na badania. Na koniec postanowiła zajść do Francesci po mimo tego co jej zrobili on wciąż o
nich myśli i za nimi tęskni.
Weszła na korytasz i skierowała się pod odpowiednią salę. W sali były 3 pielęgniarki wiedziała że coś jest nie tak.
Spojrzała na swoich byłych przyjaciół każdy był nie wyspany i zapłakany .
Weszła do sali nic nie mówiąc do nich a ni słowa .
-Roxy co się dzieje?
-Ma problemy z oddychaniem
-No ale chyba wiecie co jej jest
-No właśnie o to chodzi że nie
-Ale jak to?
-No była w ciężkim stanie i szukaliśmy krwii i Dr.Krystofiak nie kazał robić żadnych badań
-Gdzie on teraz jest?
-Ma godzinną przerwę
Nagle Fran zaczęła się dusić . Pielęgniarki podawały jej tlen ale to nie pomagało Naty do niej podeszła i sprawdzała żebra wyczuła że jedno jest złamane.
-Jedziemy na blok
-Co?
-Jeżeli jej nie z operujemy to może nie przeżyć
-Ale ty nawet nie wiesz co jej jest
-Ma złamane żebro które przebiło płuca
-Skąd ty ...
-Nieważne ! Już będziecie mi asystowały .
-Co? Nie
-Tak proszę
-No dobra
Pielęgniarki po odłanczały Fran od różnych aparatur i kropówek . Wyjechały na korytasz .
-Gdzie wy ją zabieracie ? -zapytał załamany Diego
-Nie ma czasu jedziemy . Andres trzymaj - podała mu swoje rzeczy
Nagle ktoś ją złapał za nadgarstek poznała TEN dotyk
-Gdzie ją zabieracie?-zapytał z grozą Maxi
-Jeżeli chcesz aby przeżyła to mnie puść
-Zabieramy ją na blok będzie miała operację .
Tylko tyle powiedziała i pobiegła na blok gdzie Fran właśnie była w prowadzana w stan narkozy Naty założyła tylko maskę , rękawiczki i na szybko specjalny fartuch.
Operacja trwała już 2 godziny .
Nagle z sali operacyjnej wyszła ......
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Oto pojawia się pierwsza część OS'a mam nadzieję że będzie wam się podobała . Przepraszam za błędy.
Czekam na wasze opinie.
Pozdrowionka <3
wtorek, 6 stycznia 2015
niedziela, 4 stycznia 2015
Subskrybuj:
Posty (Atom)